<czego oczekujesz?...wyrok dawno już zapadł>
...................................................
Idą!
Już słyszysz ich kroki dudniące cicho, tłumione ciemnością...
Idą!
Jest ich zbyt wielu, byś mógł zwyciężyć w walce z bezradnością.
Czekając w ciszy na własny wyrok...nie wiesz,
Która ze stron dopełni przeznaczenia.
Nie wiesz...boś dla obu stron zdrajcą,
A tego, który prawdę zna...już nie ma!
Idą!...Idą po ciebie, wiesz to doskonale,
Wstrzymujesz oddech wypatrując cieni...
Masz swoją godność...czekasz wytrwale.
Ucieczka nic nie da, niczego nie zmieni!
Czas zatrzymuje na moment swój bieg...
"Sługus i zdrajca!"
"Morderca i szpieg!"
Błądząc w niebycie wytężasz słuch.
Nieznośna świadomość istnienia!
Gdzieś pomiędzy jawą a snem zawieszony twój duch,
Już za chwilę zazna ukojenia...
Głuche kroki zbliżają się szybko.
To odgłos wielu stóp.
Są coraz bliżej...już bardzo blisko,
Nie pytasz - "przyjaciel", czy "wróg".
Ciche westchnienie z twej piersi wyrywa,
Dźwięk potęgującej się pieśni rozpaczy.
Nikt nie zapyta, co prawda skrywa,
Gdy cię morderczym spojrzeniem uraczy...
Zegar wybija ostatni już ton...
"To tu!"
"To on!"
Ty zaś spokojnie trwasz dalej w niemym starciu z samotnością.
Kres tej wędrówki już bliski, zmierzają właśnie w twą stronę.
Podnosisz wzrok, by spojrzeć jej w oczy, wyjść na spotkanie ze śmiercią...nicością...
To koniec!
Tak gaśnie ostatni płomień, gdy nic już nie ma...na swoją obronę...
............................................................................
<ogarniająca cię ciemność zbyt głęboka...by dostrzegli iskierkę prawdy>