ZAGUBIONA OWIECZKA POWRACA

Oryginal Title : Lost Lamb Returning
Autor : Memento Mori
Przekład : Sana®

Korekta : China Girl


Daj mi łopatę , przynieś coś do kopania ,

Niech zmarły pozostanie zmarłym , w ziemi pokrywającej drania .

Żyję wspomnieniem , o ludziach którym dałem po pysku ,

Taki jest koszt ambicji , cena mojego zysku .

Oddadzą mi pokój , gdy zemsta się wypełni i odejdzie hen ,

tylko wtedy , ich terror przestanie prześladować mój sen .

Więc daj mi łopatę , przynieś coś do kopania ,

Niech zmarły pozostanie zmarłym , w ziemi pokrywającej drania .

~ * ~


Boże , co on ZROBIŁ ?

Pamiętał ból przeszywający i rozdzierający ciała , okrutny śmiech , ręce , szaty , kaptury , maski . Pamiętał wykrzykiwane przekleństwa, gdy uciekał . Czuł, że świat rozpadał się na drobne kawałeczki kiedy chciał się wydostać . WYDOSTAĆ . Nie obchodziło go , gdzie skończy lub kto go znajdzie . Byle tylko nie oni .

Pamiętał krzyki . Smakował powietrze przesycone przerażeniem . Pamiętał płacz dziewczynki , która została oddzielona od rodziców . Pamiętał jedwabisty głos , oferujący jej coś , o czym wszyscy wiedzieli że i tak nie zrozumie .

Wybierz . Chciałbyś znów zobaczyć rodziców i wrócić do domu, gdzie to , nie będzie niczym więcej jak snem , lub …cóż , zobaczymy . Wybierz .

Pamiętał o znajomych flakonach przed nią poustawianych . Pamiętał o towarzyszących temu , straszliwych krzykach ; o późniejszej , okropnej ciszy . Za dużo pamiętał , więcej niż kiedykolwiek chciał ujrzeć , usłyszeć lub znów poczuć . Pamiętał o rzeczach , o których chciał zapomnieć . Nic o czym pamiętał , nie powie mu co teraz zrobić .

Jego nogi pamiętały o tym , o czym umysł nie pamiętał .

Jego oddech stał się płytkim , chaotycznym łapaniem powietrza . Każdy wdech był torturą . Przycisnął płonące przedramię do piersi , na daremnie, próbując zmniejszyć ból lub schować coś , co przykrywał szeroki rękaw . Jakkolwiek , było to , to samo . Mróz szczypał go w twarz i płuca . Długie włosy wchodziły mu w twarz i usta . Pierś promieniowała bólem, gdy przedzierał się przez zatłoczoną ulicę , ignorując zupełnie wściekłe spojrzenia , gdy sygnalizował aby usunęli mu się z drogi . Biegł , aż poczuł że zaraz serce wyskoczy mu z piersi a nogi odmówią posłuszeństwa . Biegł ze strachu , co go może dorwać gdy się zatrzyma .

Ledwo był świadom własnego głosu , mruczącego słowa które mogłyby go zabrać daleko , bardzo daleko . Prawie nie zauważył nagłego szarpnięcia , które spowodowało że świat zniknął aby pojawić się na nowo , tylko że w innej oprawie .

Podłoga nie była już nierównym cementem i kamieniem , była gładziutką klepką podłogową . Ta nagła zmiana sprawiła , że stracił punkt oparcia i potknął się ; wyciągnął rękę aby złapać się czegoś solidnego , wiedząc że to bezmyślne , bo tam nie było czegoś takiego .

Niespodziewanie , ktoś go złapał .

- Spokojnie chłopcze - głos był mocny i drażniący ale nie okrutny , nie szorstki , jak jeden , który ciągle słyszał w głowie .

Wybierz i wypij , mój kwiatuszku . Wybierz dziecko . Co gorszego, jeszcze może się zdarzyć ? Naprawdę tak się boisz śmierci ?

To nie była śmierć , jaką się zwykle oferuje . W każdym razie , nie tak czysta . Zapragnął powietrza , gdy obraz wyostrzył mu się na tyle, że mógł dostrzec rzeczy wokół siebie . Gdy tylko poruszył głową , ból spowodował , że znów zamknął oczy .

- Proszę mi pomóc - poprosił suchym szeptem . - Proszę . Niech mi Pan pomoże . Ministerstwo , niech Pan powiadomi Ministerstwo . Potrzebuję z nimi porozmawiać . Muszę .

- Uspokój się młodzieńcze . Jaki masz problem ?

- Śmierciożercy . Proszę , niech ich Pan znajdzie ! Kogoś …kogokolwiek ! Nie obchodzi mnie , kto …Ministerstwo ….

- Mówisz od rzeczy , chłopcze . Co ci się stało ?

Poczuł mocniejszy ucisk na ręku . Spróbował ją zabrać , za nim nieznajomy zobaczy … - Volde …

- Co do diabła ? - rękaw na jego lewej ręce został podwinięty, i palce palące mrozem , dotknęły jego skóry . Krzyknął i próbował się wyrwać ale był za słaby , za słaby . Otworzył oczy , aby zauważyć wstrząśnięte spojrzenia , przeszywające , niebieskie oczy , falowanie szat , twarz wykrzywioną nienawiścią i obrzydzeniem i wreszcie , zbliżające się do niego klepki podłogowe, które zabiorą go w ciemność.

***

- Kim on jest ? - jeszcze więcej głosów .

Parsknięcie . - Cholera wie . Przyleciał tu , nie dalej jak dziesięć minut temu , plotąc głupstwa o Śmierciożercach i Sam -Wiesz- Kim . Powiedział , abym powiadomił niezwłocznie kogoś z Ministerstwa .

- Więc nie wiesz , kim jest , ani skąd pochodzi ? - głosy się rozmnożyły . Słowa przekłuwały czarną tarczę jego świadomości i zderzały się ze sobą , wewnątrz jego czaszki .

- Nie znam imienia , ale… spójrz na jego przedramię - ubranie zaszeleściło i zimne powietrze uderzyło w jego skórę .

- Co mu się stało …och ! - nowy głos dołączył do dwóch pozostałych , brzmiąc dziwnie znajomo .

- Znasz go Albusie ? - to ten szorstki i zakłopotany .

- Chmm … Wierzę że tak . Możecie go obudzić ?

Półprzytomny , został zaskoczony przez zimną wodę , wylaną mu na twarz . Spróbował się wyprostować ale zawył z bólu , i opadł , zanim zdążył się unieść choćby o pół cala . Usiłował otworzyć oczy .

- No już , pobudka ! - piekące uderzenie w twarz , przywróciło go do pełnej świadomości . Dodatkowa warstwa wody , wzmocniła efekt dziesięciokrotnie .

- Spokojnie Alastorze - znowu ten znajomy głos .

- Do cholery Albusie , on ma Znak ! Jest jednym z nich , więc nie mów mi , abym był spokojny .

Powoli otworzył oczy , mrużąc je za każdym razem , gdy spotykały światło . Dojrzał pojawiające się niespiesznie , niewyraźnie kształty . Na początku , szalonooki mężczyzna , którego spojrzenie uderzyło w niego , mocniej niż zimna woda . Za nim , stał inny mężczyzna , wysoki i chudy , który nerwowo ściskał różdżkę w palcach . A klęcząc naprzeciwko niego , nachylając się w jego kierunku , w sposób który mógł być tylko nazwany troskliwym , była twarz tak znajoma , jak głos , który wcześniej słyszał . - Profesor …

Zamyślony Albus Dumbledore pogłaskał się po brodzie , gdy popatrzył na leżącego chłopca .

- Witaj Severusie .

***

- Znasz tego chłopaka Albusie ? - warknął mężczyzna .

- Tak . I to bardzo dobrze . Był uczniem - można było wyczuć oszołomienie i ból w tym głosie . - Severus Snape .

- Niech zgadnę , Slytherin - pogarda była przytłaczająca , ale to zranienie i lekkie oskarżenie w oczach Dumbledora spowodowało , że Snape skulił się w sobie .

- Profesorze - spauzował , czując że głos uwiązł mu w gardle . Co on robił ? Był Śmierciożercą , potężnym , bezlitosnym , młodym … za młodym . - Profesorze , ja przepraszam … , znów Pana zawiodłem … Szalonooki mężczyzna ostro mu przerwał .

- Zamknij mordę - wysyczał i pochylił się tak nisko , że spotkał oczy Snape’a . - Nie jesteś godzien , żadnego słowa , które ten człowiek ma do powiedzenia , słyszysz mnie ? - ręka powoli zakleszczała się na jego gardle . - Powinienem tu i teraz , po prostu cię udusić , ty mały wężu . Nie byłoby dużej straty dla waszego gatunku .

Severus zakwilił , gdy dłoń zacisnęła się na jego gardle . Desperacko złapał za twarde ciało , gdy świat zakręcił mu się przed oczyma .

- Alastorze Moody !

Wyglądało na to , że głos Dumbledora wybił go z transu . Puścił gardło Snape’a i ciągle się w niego wpatrując , wstał . Mężczyzna wyglądający na nerwowego , zbliżył się do nich, i po raz pierwszy, przemówił .

- Wiesz , że musimy coś z tym zrobić Albusie . Mimo wszystko to Śmierciożerca . Znak na przedramieniu jest dowodem .

- Wiem - Albus znów spojrzał na Severusa . - Ale pomimo tego , przyszedł tu z jakiegoś powodu . Nieprawdaż Severusie ?

Snape przytaknął . Wspomnienia , wszystkie powróciły z pełną mocą . Płacz dziecka , krzyk jego matki , zimny , jedwabisty głos , wybór który w rzeczywistości , nie był wyborem , tylko dwoma różnymi rodzajami śmierci , zrobionymi jego rękoma . Śmiech . Cisza .

- Ona nie żyje - Severus schował głowę w rękach i zaszlochał . - Ona nie żyje Profesorze , i to moja wina . Powiedział jej że może wybrać , że puści ją do domu wraz z rodzicami , wypuści ich wszystkich ale ona , musi wybrać . Miała zaledwie siedem lat Profesorze , za mało by wiedzieć że to wszystko to tylko gra , za mało by wiedzieć że może tylko przegrać . Dwie butelki , dwie śmierci . Wybrała , upewnili się że nie będzie pomyłki . Umarła , to moja wina że nie żyje . Ja sam zrobiłem te eliksiry , kiedy ON mnie o to poprosił - przycisnął palce do oczu , próbując wymazać widok zakorzeniony w jego umyśle . - Przepraszam , och Boże , przepraszam . To nie trwało krótko .

Ktoś złapał go za ramię i brutalnie potrząsnął . Dumbledore cały czas na niego patrzył , w niebieskich oczach ukrywał się ogromny smutek . Moody ciągle nim potrząsał . Coś w nim pękło . Nie dbając o rękę Aurora na swoim ramieniu , spojrzał na Dyrektora .

- Pocałunek - wyszeptał , łzy popłynęły z jego ciemnych oczu . - Pocałunek . Proszę , Boże nie mogę z tym żyć , nie potrafię żyć ze wspomnieniami . Proszę , Profesorze , to wszystko na co zasługuję . Proszę …

- Albus…- nerwowy mężczyzna bawiąc się różdżką , przystępował z nogi na nogę . - Musimy coś zrobić . Ale , o Boże , to jeszcze chłopiec . Sam już nie wiem …

- Właśnie potwierdził , że pomógł zamordować niewinną dziewczynkę Jordonie . Możesz się założyć , że zrobił o wiele więcej . Uważam , że powinniśmy wtrącić go do Azkabanu - Snape zadrżał , słysząc zimne słowa .

- To prawda chłopcze ? - nerwowy mężczyzna , ostro zapytał . Severus mógł jedynie skinąć głową .

- No , masz potwierdzenie od samego chłopaka . Czego więcej , jeszcze chcesz ? Dowiedz się czy zna imiona i wyślij go Dementorom .

Dumbledore podniósł rękę . - Nie śpieszmy się ze zrobieniem czegoś drastycznego - powiedział . - Możliwe , że powinniśmy poczekać z tą sprawą …

- Albusie , nie pozwól aby uczucia zawładnęły twoją lepszą połową - warknął Moody , ale Jordon przerwał .

- Albus może mieć rację - zauważył . - To niezwykła sprawa . Młody chłopiec ze Znakiem na przedramieniu , przybiega tu i jest gotów wyspowiadać się i błagać o pocałunek Dementora ? - potrząsnął głową . - Mimo to , przychylam się do zdania Moodego . Mamy dużo roboty . Na nic nie ma czasu . Chłopiec może poczekać , aż będziemy mieć więcej czasu na jego przesłuchanie - Alastor prychnął .

- W porządku , ale w Azkabanie - Moody , bezceremonialnie popchnął Severusa na ścianę . Chłopak wyciągnął odruchowo ręce , aby uniknąć kolizji z murem . Wstrząs jaki przy tym przeżył , spowodował że zabrakło mu tchu . Odwrócił się : Dumbledore był pogrążony w rozmowie z człowiekiem , którego Alastor nazywał Jordonem .

- Zasmarkany tchórz - Auror zasyczał mu w ucho . Chłopiec dostał dreszczy , które z zimnem , nie miały nic wspólnego . - Wygląda na to , że Dumbledore ufa ci bardziej niż ja . Tym razem , pójdę mu na rękę . - prześladowca zbliżył się i szarpnął za jego długie włosy . Zrobił to tak mocno , że Severus myślał że się zakrztusi . Łzy bólu i przerażenia stanęły mu w oczach , gdy Moody przycisnął jego gardło , końcem swojej różdżki . - Nie jesteś niczym więcej , jak przeklętym wężem . Jeśli spróbujesz jednego , przeklętego przekrętu , przysięgam , że sprawię że nie będziesz pamiętał życia bez bólu . Słowo ‘ crucio ‘ będzie pierwszym i ostatnim , jakie usłyszysz przed swoją śmiercią .

Severus skinął głową i Auror go puścił . Natychmiast ukrył głowę w chudych ramionach i przysunął się bliżej do ściany , walcząc ze łzami i mdłościami . Krzyki dziewczynki , ciągle odbijały się echem w jego uszach , wraz z tym zimnym , lodowatym głosem …

Dumbledore skończył rozmawiać z Jordonem . Spojrzał na Alastora i skinął głową . Chłopiec poczuł , jak silny uścisk miażdży mu ramię . Ostatni raz , desperacko spojrzał na Dyrektora . Ale nic nie dostrzegł w niebieskich oczach .

***

Albus Dumbledore siedział na swoim miejscu , miejscu które przez lata , stało się znajome . Rzucił okiem na kamienne krzesło , z grubymi , zaczarowanymi łańcuchami . Teraz było puste , ale to się zmieni . Ostrożnie ukrył westchnienie , i starał się nie myśleć o zimnej guli , którą poczuł w żołądku jak tylko otrzymał list , który przywiódł go tutaj . To było dwa dni temu .

Usiłował nie myśleć , jak długo nie widział młodego człowieka , którego nie spodziewał się ujrzeć już nigdy więcej w życiu . Wciąż prześladowało go spojrzenie ciemnych oczu Severusa , które miał gdy Moody wlókł go do wyjścia . Auror był z nim i męczył go przez trzy , ostatnie miesiące .

Trzy miesiące .

Stłumił kolejne , smutne westchnienie . Był całkowicie pewien że to sprawa kilku dni , zanim będzie mógł na powrót , zająć się biednym Snapem . No , może tygodni . Ale Jordon miał rację . Było za mało czasu na to , aby zajmować się czymś co nie było na liście . Wszyscy mieli pełne ręce roboty . Pracowali nad sposobami udaremnienia planów Voldermorta i pojmania go ; były też powiadomienia o pojawieniach się Śmierciożerców , które skupiały na sobie całą uwagę Ministerstwa . Wszystko razem było jednym , wielkim bałaganem . Dumbledore przez trzy miesiące nie mógł znaleźć wolnej chwili , aby chociaż pomyśleć o czymś innym , nie zapowiadającym się na katastrofę . Niestety Severus Snape nie figurował na tamtej liście .

Wyglądający jak zawsze Moody , siedział po jego lewej stronie ; czyli nieprzyjemnie . Jego naburmuszona mina będąca stałym dodatkiem w jego zachowaniu , była właśnie najlepiej widoczna gdy czekali na rozpoczęcie się procesu .

Dumbledore mocno walczył ze sobą , aby nie rozpłakać się z przerażenia . Severusie , pomyślał smutno , zawiodłem cię o wiele bardziej niż ty kiedykolwiek zawiodłeś mnie . Jak mogłem o Tobie zapomnieć ? Zostawić na pastwę losu ?

Ochraniana przez dwóch Dementorów postać , która weszła do Sali tylko trochę przypominała dumnego , młodego człowieka jakiego pamiętał z lat szkolnych Albus . Podczas gdy Severus Snape jakiego miał w pamięci , zawsze obnosił się dumą i był chłodny w stosunku do świata przesyconego arogancją , ten chłopiec sprawiał wrażenie wystraszonego i małego . Dotknęło to do żywego Albusa , gdy zobaczył tego samego, inteligentnego , wymagającego ucznia ze szkoły , sprowadzonego do stanu , w jakim się obecnie znajdował .

Z jakiegoś powodu , Dementorzy rozluźnili uściski na jego ramionach , jak tylko przekroczyli próg komnaty . Severus mocniej owinął się swoimi , nędznymi szatami . Jego chude ramiona dygotały . Zgarbiony , skurczył się w sobie jeszcze bardziej pod ciężarem wrogich , atakujących go ze wszystkich stron spojrzeń .

Jego długie , czarne włosy które urosły w niewoli , obecnie były zbieraniną tłustych strąków , wiszących smętnie dookoła jego twarzy . W miejscach w których był szczupły , obecnie widoczne były kości ; twarz miał boleśnie zapadniętą . Jak zauważył Dumbledore , chłopak cofnął się , gdy czarodziej siedzący z jego lewej strony , zaklął i splunął w jego kierunku .

Dwóch Magów posadziło go bez słowa na kamiennym krześle , jednocześnie wyciągając jego kościste palce z warstw szaty i przyciskając je do kamiennych poręczy . Zaczarowane łańcuchy od razu , uwięziły jego ramiona , nogi i kark . Gdy łańcuchy zacisnęły się mocniej , Dumbledore zauważył jak źrenice Severusa rozszerzają się ze strachu . Dosłyszał jego cichutki jęk . Gula w jego żołądku jeszcze się powiększyła .

- Severusie Snape - Bartemius Crouch chrząknął gdy przeczytał z pergaminu , leżącego na biurku . - Jesteś oskarżony o praktykowanie Czarnej Magii w sprzymierzeniu z Sam – z Voldermortem . Twoje przestępstwa obejmują morderstwa i tortury Czarodziejów i Mugoli , włączając do tego jeszcze używanie Zaklęć Niewybaczalnych . Teraz - znów chrząknął gdy Severus spojrzał na niego w zupełnym przerażeniu - niektórzy z Nas , spojrzał na Moodego , rzucającego mordercze spojrzenia w stronę Snape’a . - Niektórzy z Nas , są za tym , aby od razu oddać Cię Dementorom - coś w jego tonie wskazywało na to , że nie sprzeciwiałby się takiej karze . - Oczywiście , są również inni którzy przemówiliby w twoim imieniu i poręczyli za Ciebie jako …jako osobę której można zaufać - podsumowując swoją wypowiedź , skinął na Dumbledora . - Proszę bardzo Albusie .

- Dziękuję - Dumbledore wstał i rozejrzał się po komnacie , aby ostatecznie utkwić swój wzrok w przestraszonym Severusie Snape’e . - Znałem Severusa przez długi okres czasu - jego głos emanował spokojem . - Znałem go gdy przyszedł do pierwszej klasy i został przydzielony do Slytherinu - spojrzał zza swych szkieł na czarodziejów i czarownice którzy zaczęli szeptać między sobą . - Wiem że obecnie Slytherin ma raczej dwuznaczną reputację ; wylęgarni Śmierciożerców . Jakkolwiek - jego jasno – niebieskie oczy nabrały bardziej ostrego wyrazu . - To nie znaczy że inne Domy mogą się czuć odciążone .

- Prawda , ale on ma Znak ! - ktoś krzyknął z rzędu .

- Zgadzam się . Brał udział w wielu Mrocznych Zaklęciach . Wszystkie obciążające go zarzuty są całkowitą prawdą - Dyrektor zaczekał aż efekt jego słów rozejdzie się po Sali . - Ale to nie jest rozwiązanie . Severus przyszedł do jednego z moich znajomych , prawie trzy miesiące temu - głos mu się załamał w momencie , gdy pomyślał jak długo chłopak siedział w Azkabanie . - Przyszedł , wyznając swoje zbrodnie i błagając o Pocałunek Dementora . Zauważył jak Severus zadrżał nieznacznie . - Niektórzy chcą mu to ofiarować . Ale pomyślmy . Dlaczego Śmierciożerca miałby tu przybiec , ryzykując gniew Voldermorta , oraz wyznawać swoje zbrodnie i błagać o najstraszniejszą karę , jaka istnieje ?

- Bo to szpieg ! - Znów ten sam głos .

Albus był nieporuszony . - W takim razie , czemu prosił o Pocałunek ? To by było za duże ryzyko dla szpiega . Nie , jedynym wytłumaczeniem jakie mam , jest to że był całkowicie szczery w swoich wyznaniach i pragnieniu śmierci . Chciał czegoś więcej od śmierci . - Zauważył że chłopak znów zadygotał . Ze smutnym wyrazem na twarzy odwrócił się w kierunku zebranych . - Chciałbym zapytać o coś Zgromadzenie . Czy ktoś , miałby coś przeciwko jeślibym porozmawiał sobie z nim w zaciszu Zaklęcia Dźwiękowego ?

- Albusie , czemu nie możesz porozmawiać z nim tak , aby wszyscy słyszeli ? - naburmuszył się Bartemius Crouch .

- Daj spokój Barty - warknął Moody . - Boisz się aby nie zrobił czegoś , co nie spodoba się publiczności . Sprawi , że Ministerstwo źle wypadnie - rzucił okiem na Dumbledora . - Albus to dobry człowiek . Nawet jeśli nie mogę powiedzieć tego samego o tym szubrawcu , siedzącym przed nami . Nie widzę przeszkód .

Bartemius spojrzał na zebranych . Nikt nie zaprotestował . Sprawiał wrażenie jakby chciał coś jeszcze powiedzieć , ale w końcu potrząsnął głową . - W porządku . Masz do dyspozycji tyle czasu , ile będziesz chciał .

- Dziękuję . Nie zajmę dużo czasu - Albus wstał zza długiego biurka i podszedł do kamiennego krzesła . Machnął różdżką i wymamrotał Zaklęcie Dźwiękowe . Natychmiast , mętna ściana ciszy wyrosła pomiędzy nim a resztą komnaty .

Gdy Dyrektor zbliżył się do krzesła , Severus się wzdrygnął . Kiedy wyciągnął rękę aby dotknąć dłoni chłopca , cicho jęknął . Chłopak sprawiał wrażenie że z trudem poznaje Dumbledora .

Przebacz mi chłopcze , pomyślał gdy spojrzał na chudą i zmaltretowaną sylwetkę . Przysięgam , że nigdy nie chciałem o tobie zapomnieć . Przysięgam na mą duszę .

- Severus? - zapytał delikatnie . - Severus to ja . Profesor Dumbledore . Severus , słyszysz mnie ? - dla pewności powtórzył te słowa kilka razy . Ale oczy chłopca były puste…straszliwie puste .

Co oni ci zrobili ? Co tu się stało ? Jesteś tak młody . Zaledwie dwudziestoletni . Za młody . Przebacz mi . To nie miało się nigdy zdarzyć .

- P- profesor? - Severus powoli podniósł głowę , patrząc ze zdumieniem na Dumbledora . - To Pan ?

Albus skinął głową . - Severus , porozmawiasz ze mną ? Odpowiesz na moje pytania ?

- Moody przyszedł mnie zobaczyć - wymamrotał ; jego oczy znów zaczęły błądzić . - Również zadawał mi pytania .

- Moody ? - głos Dyrektora nabrał siły . Szybko jednak pożałował tego gdy chłopak się skulił .

- Odpowiem na pytania - powiedział szybko , prawie szepcąc . - Przyrzekam że spróbuję . Tylko nie rób tego , co on robił . Nie rób tego co Mood —

- Uspokój się Severusie - Dumbledore położył rękę na jego ramieniu , ale szybko ją zabrał gdy chłopiec wykrzywił się z bólu i próbował ją strząsnąć , pomimo ciasnych łańcuchów . - Nie mam zamiaru zrobić ci krzywdy - korciło go aby spytać o wizytę Alastora , ale na to był czas później . Obecnie , były ważniejsze sprawy . - Severus , czemu wróciłeś ?

- Ponieważ ona nie żyje - odpowiedział krótko . Jego oczy , oczy które kiedyś inteligentnie błyszczały , były przytępione i bez wyrazu .

- Kto umarł Severusie ?

- Mała dziewczynka . Zaledwie siedmioletnia -dreszcz przeszedł po ciele chłopaka . - Poprosił abym uwarzył te eliksiry , więc to zrobiłem . Dwa z nich . Hemlock i … – przerwał , potrząsając głową .

- Czy pragniesz śmierci Severusie ? - Albus obserwował go spokojnie zza swych półksiężycowych oprawek .

- Nie - odpowiedź była szczera aż do bólu . - Chcę żyć . Ale nie zasługuję na to . I nie chcę wracać . Nigdy nie wrócę . Nie zmuszą mnie do tego .

- Severus , kiedy przyszedł do ciebie Moody ? O co cię pytał ?

Chłopiec spojrzał na niego z przerażeniem , niezadowolony nagłą zmianą tematu . - To jedno z twoich pytań ?

Albus westchnął i potrząsnął głową . - Możliwe że później Severusie . Nie teraz - przerwał ścianę Zaklęcia Dźwiękowego i zajął miejsce obok Moodego . Spojrzał na Croucha . - Chłopiec zasługuje na drugą szansę . Chce żyć , ale powiedział mi że na to nie zasługuje - . Parsknięcie Alastora zabrzmiało jakby chciał powiedzieć : „ cholerna racja .”

- Jakkolwiek - kontynuował spokojnie Dyrektor - powiedział również że raczej umrze niż wróci - . Odwrócił się w kierunku Zgromadzenia . – Podczas, gdy jego czyny mogą się wydawać nieprzebaczalne i nie dające się zapomnieć , jego działania są teraz wyraźniejsze . Ten chłopak uciekł z szeregu Voldermorta i przyszedł do Ministerstwa . Ten prawie dwudziestoletni chłopak , przyszedł , błagając o śmierć za swoje zbrodnie - popatrzył się surowo . - Ten chłopak który tak desperacko pragnie żyć , woli śmierć od powrotu do swojej przeszłej roli . To Panie i Panowie , według mnie jest wystarczającym dowodem na to , że jest w nim płomyk dobra . Możliwe , że jeśli damy mu sposobność , sam się przekona , że zasługuje na drugą szansę .

- W porządku Dumbledore . Ale kto jest gotów dać mu jeszcze jedną szansę ? - zapytał Bartemius .

Albus spojrzał na niego ; jego błękitne oczy nabrały spokojnego wyrazu . - Ja .

Szept przeszedł po Sali i zamienił się w głośny wrzask . Bartemius krzyknął aby uspokoić zgromadzonych . Kiedy w komnacie zapadła cisza , zapytał - Jesteś tego pewien ?

- Oczywiście że tak .

- Ale – w Hogwarcie ? Albus ? czy to jest dobry pomysł ?

- Severus był jednym z najlepszych specjalistów od eliksirów w tej szkole . Dlatego Voldermort zaproponował mu miejsce w swym szeregu .

- I to jest powodem , dla którego nie powinieneś go przyjmować - przerwał Moody . - Albusie , on był Śmierciożercą . Prawdopodobnie ciągle nim jest . Kto się za nim wstawi gdy wszystko zawiedzie ?

- Ja - pomimo jego pogodnych oczu , było widoczne że Dyrektor nie będzie już więcej udzielał odpowiedzi .

Bartemius , przegrany podniósł rękę . - Dumbledore , z Tobą nigdy nie da się porozmawiać .

- Dziękuję - Albus odparł łagodnie .

- Ale ostrzegam Cię . Jedna oznaka kłopotów i wraca do miejsca do którego należy ; do Azkabanu .

- Oczywiście .

Bartemius poruszył się ze zmęczenia, gdy łańcuchy spadły z kończyn Severusa . Uwolniony chłopak się nie poruszył . Dwóch Magów sadzających go uprzednio na krześle , teraz pomogło mu wstać .

- Zaczekaj .

Wszyscy zamarli . Moody wstał , ciągle wpatrując się w Snape’a . - Jeśli rzeczywiście się zmienił , to chyba nie będzie miał nic przeciwko podaniu jakiś nazwisk .

Severus spojrzał na niego słabo . - Ja – ja , mam tylko jedno - przyznał . - Tego , który mnie tam wciągnął - Alastor czekał . - Lucjusz Malfoy .

- Nie dobrze - Moody wymamrotał do Albusa , gdy tłum zaczął hałasować . - Od początku , próbowaliśmy przyłapać tego cwanego sukinsyna . Nie możemy znaleźć niczego , co pomogło by nam go przygwoździć .

Dumbledore skinął i zaczął się szykować do wyjścia . Gdy mijał krzesło Oskarżonych , Severus wyciągnął rękę aby go zatrzymać .

- P- profesorze ?

Dyrektor odwrócił się w porę , by złapać mdlejącego chłopca .


Gdy Snape wszedł do olbrzymiej komnaty , Dementorzy uchwycili go za ramiona . Złapał za strzępy swojego ubrania i owinął się jak najmocniej . Zimno więzienia i dotyku Dementorów , przeszyło go do szpiku kości .

Długi spacer do krzesła był piekłem ; wszyscy palili go spojrzeniem . Ale gorszy od tego uczucia , był przejmujący do głębi chłód . Zwiesił głowę i zmusił się aby spojrzeć w górę , nawet gdy poczuł ślinę , oblepiającą jego policzek i szaty .

Niewyraźnie pamiętał ludzi sadzających do na krześle i wpijające się w skórę łańcuchy . Nie mógł przypomnieć sobie słów , jakie temu towarzyszyły . Mógł tylko pusto wpatrywać się w Czarodziei i Czarownice , którzy przed nim siedzieli . Wydawało mu się że słyszy raz lub dwa razy , głos Dumbledora . Ale nie był pewien . Następną rzeczą którą pamiętał , był stojący przed nim Dyrektor , zadający mu pytania . Odpowiadał obojętnie , automatycznie , pamiętając o Moodym , który miesiąc temu , robił dokładnie to samo . Starał się wymazać to wspomnienie z pamięci .

Kiedy Albus przestał go wypytywać , Snape z powrotem zapadł w odrętwienie . Słyszał głosy ale nie słowa . Kiedy poczuł puszczające łańcuchy , powrócił do życia . Ręce pomagały mu się podnieść , ale z jakiegoś powodu , nogi nie chciały go podtrzymywać . Gdy Dyrektor zaczął zbierać się do wyjścia , dosłyszał znajomy wrzask . Zrobił jedyną rzecz , która przyszła mu do głowy . - P- profesorze – . Wtedy ciemność znów ujęła go w swe ramiona .


To było godziny temu . Obecnie siedział wraz z Dumbledorem w pociągu , wiozącym ich do Hogwartu . Zawinięty na jednym z siedzeń , przyciskał kolana do swojej piersi . Przez cały czas wpatrywał się w Albusa , który obserwował go ze spokojem .

- No i co teraz ? - zapytał , nienawidząc własnego , słabego głosu .

- Teraz , wracamy do zamku . Umyjesz się , najesz i wypoczniesz .

- Okay - Severus wiedział że wcześniej czy później , będzie musiał opowiedzieć o swoim byłym życiu . - Profesorze ?

- Tak Severusie ? - Dumbledore spojrzał zza okularów na swojego byłego ucznia .

- Tak mi przykro .

Zanim chłopiec zdążył mrugnąć , Dyrektor był już przed nim , odgarniając kosmyk brudnych , czarnych włosów z jego oczu .

- Nie Severusie . To mi powinno być przykro . Chłopak spojrzał na niego zdumiony . Oczy Albusa nie były już błyszczące i spokojne . Były pełne smutku i żałoby . - Nigdy nie powinienem pozwolić im zabrać cię do Azkabanu . Powinienem żądać aby twój proces odbył się natychmiast . Wszystko zawodzi . Nigdy nie powinienem był o tobie zapomnieć . Nigdy nie chciałem cię tam zostawić Severusie . Nie na tak długi okres czasu . Gdybym pamiętał …

Chłopak odwrócił wzrok i spojrzał na poduszeczkę od siedzenia . Zadrżał , gdy przypomniał sobie zimny kamień i zimniejszy dotyk tych rąk pokrytych strupami . Wspomnienia ciemności przywołały do jego umysłu osamotnienie i desperację . Chciał zablokować uszy , aby nie słyszeć tych strasznych krzyków . Ale odkrył że one tkwiły w jego głowie . Oczy coraz bardziej parzyły , gdy tarł je swoimi , słabymi rękoma . - Może , powinienem był umrzeć - wyszeptał i schował głowę w ramionach Dumbledora ; łzy spłynęły po jego policzkach .

***

Hogwart wyglądał dokładnie tak , jak go sobie zapamiętał . Olbrzymi i imponujący , przywodził na myśl komfort i dom . Severus patrzył na niego gdy przemierzali jezioro , zatrudniając olbrzymią kałamarnicę do pomocy, przy holowaniu łodzi .

Gdy przybyli , Dumbledore poprowadził go przez Wielką Salę . Po drodze mijali pytające spojrzenia nauczycieli , którzy zostali w szkole na wakacje . Chłopiec pozwolił by Dyrektor poprowadził go do łazienki , podążając za nim posłusznie . To było najprostsze wyjście . Podczas gdy Albus napełniał olbrzymią wannę gorącą , pienistą wodą , Severus zdjął z siebie brudne i podarte szaty . Powoli , zanurzył się w parującej wodzie aż po brodę i dotknął plecami marmuru . Po raz pierwszy od miesięcy , czuł jak zimno opuszcza jego kości . Zamknął oczy .

- Muszę się czymś zająć Severusie - powiedział Dumbledore . - Niedługo wrócę z czystymi szatami i zabiorę cię abyś coś zjadł . Poradzisz sobie ?

Chłopiec ciągle mając zamknięte oczy , skinął głową . Może powinien po prostu wślizgnąć się pod powierzchnię wody . Nikogo to nie będzie obchodzić . Może za wyjątkiem Dumbledore’a . Ale on miał ważniejsze zmartwienia od jednego , krnąbrnego młodzieńca ; byłego Śmierciożercy . To nie trwało by długo , szybka śmierć …nie taka jak tej dziewczynki . Tylko kilka minut pod wodą i już więcej nie usłyszy jej krzyków .

Albus zdawał się czytać w jego myślach . Gdy był już przy drzwiach , odwrócił się .

- Jeszcze jedno . Miałem dużo problemów z przywiezieniem cię tutaj . Nie pozwól aby to wszystko poszło na marne - drzwi się zamknęły .

Oczywiście że nie , pomyślał Severus . Już wystarczająco Pana zawiodłem , Panie Profesorze . Ale czy byłaby jakaś różnica, jeślibym zrobił to raz jeszcze ? W szczególności , jeśli byłby to OSTATNI raz . Westchnął i zanurzył włosy w wodzie . Nie , Dumbledore miał rację . Najmniej co mógł zrobić , to udowodnić Dyrektorowi że jego osądy były prawidłowe .


- Albus ? - nerwowa głowa wyglądała przez szparę w drzwiach od jego gabinetu .

- Ach Minerva . Wejdź . Herbaty ? - Dumbledore zaprosił ją do środka i podał filiżankę parującej herbaty . Wzięła ją , lekko się przy tym uśmiechając .

-Więc ?

- Jest tu .

- Tutaj ? - Profesor Minerva McGonall prawie wylała na siebie zawartość filiżanki , gdy wstała . - Albusie , czy jesteś pewien że wiesz co robisz ? Wiem że jest byłym uczniem …ale Boże ! Był , możliwe że jest …Śmierciożercą !

- Usiądź Minervo - głos Dyrektora nabrał surowości . Usiadła . Zanim kontynuował , wziął łyk napoju . -Właśnie spędziłem pięć ostatnich godzin , przekonując tuzin Aurorów aby pozwolili mi zabrać Snape’a . Nadal nie wierzą że jest niewinny - podniósł rękę , gdy McGonall otworzyła usta aby przemówić . - Pozwoliłem aby ten chłopiec przesiedział w Azkabanie trzy miesiące . Trzy miesiące z powodu że o nim zapomniałem . Ta samotność to wystarczający powód aby dać mu drugą szansę . Co więcej , przyszedł do nas prosząc o Pocałunek . Nie widzę powodu dla którego miałby to robić , będąc szpiegiem Voldermorta .

McGonall wzięła kilka głębokich wdechów , gdy bawiła się swoją filiżanką . - Przypuszczam …przypuszczam że masz rację Albusie . Jak zawsze .

- Zaczynasz przypominać Bartego Croucha - parsknęła w najmniej kobiecy sposób .

- Dzień , w którym zacznę go lubić , będzie dniem gdy porzucę Transfigurację na rzecz Wróżbiarstwa - ucięła . Dokończyła pić swój napój i nalała sobie dokładkę . Tym razem , dodając do tego mocną dawkę zawartości butelki , którą ukrywała w szatach .

Albus powąchał powietrze i spojrzał na nią ; jego oczy błyszczały . - Jabłkowa brandy Minervo ? Zastanawiałem się właśnie, dlaczego moja butelka tak szybko znika .

- To był długi dzień . Gdzie on teraz jest ?

- Bierze kąpiel - twarz Dyrektora spochmurniała na moment . - Powinnaś go zobaczyć Minervo . Wiem że nigdy nie wyglądał za zdrowo , ale dzisiaj … -smutno pokręcił głową . - Trzy miesiące .

- To nie twoja wina Albusie . Było tak dużo do zrobienia . Nie możesz sprawować pieczy nad wszystkim .

- Ale powinienem był trzymać pieczę nad tą sprawą !

Obydwoje , w zaskoczeniu podskoczyli do góry , gdy filiżanka przeleciała przez pokój i rozbijając się ścianę , zalała całe biurko . Dyrektor, zakłopotany wymamrotał przeprosiny . - Reparo .

- Musisz wypocząć - surowo stwierdziła McGonall . - Za dużo wziąłeś na siebie . Teraz napięcie zaczyna dawać o sobie znać . Pozwól , że ja zajmę się Severusem … - westchnęła gdy pokręcił przecząco głową . - W porządku . Pozwól mi chociaż ci towarzyszyć .

Albus zaśmiał się . - Co Minervo , myślisz że nie obronię się przed chorym , zgłodniałym chłopcem ? - wstał i posłał tacę od herbaty na swe uprzednie miejsce . - Chodźmy . Nie chcę, aby się zabił gdy mnie nie będzie .

Kiedy podeszli pod drzwi łazienki , Dumbledore pomyślał przez pojedynczy , straszny moment że Severus zrobił to ; odszedł .

Gdy wszedł ( McGonall wolała poczekać na zewnątrz ) zobaczył czarne włosy i czerwonawe strużki wody . Gdy podszedł bliżej , zauważył jak chłopak ściska swój nadgarstek .

O Boże , nie .

Szybko zbliżył się jeszcze bardziej , nie zważając na lodowatą wodę , moczącą jego szaty , oczekując widoku wody zabarwionej krwią Severusa . Na marmurowej podłodze leżała żyletka .

To co zobaczył , prawie złamało mu serce .

Chłopak patrzył na niego smutnymi oczyma , prawie doprowadzając go do płaczu . - To nie zejdzie - prawie zaszlochał . - Nie mogę się tego pozbyć .

Ścisnął swój lewy nadgarstek drugą ręką ; obydwie umoczone były we krwi . Długie wyżłobienie spływało po przegubie , z którego na początku chciał zetrzeć , a później wydrapać Mroczny Znak . Zza krwawych plam , ohydna czaszka , nadal szczerzyła się do Dumbledora .

Dyrektor podniósł chłopca bez słowa . Ważył zadziwiająco mało , jak na tak wysoką osobę . Pomimo że Albus był trzy razy starszy , z łatwością trzymał Severusa . Owinął go olbrzymim , mięciutkim ręcznikiem .

- Próbowałem - chłopak wyszeptał poprzez łzy . - Próbowałem . Nie chciałem aby myśleli że pomyliłeś się co do mnie . Próbowałem , przepraszam . Próbowałem .

- Ciii - Albus trzymał chłopca , próbując odpędzić jego ból i łzy . - Minervo ? - zawołał . - Czy będziesz łaskawa i zawołasz Madame Pomfrey ? - McGonall spojrzała na ramię Severusa ; jej oczy się rozszerzyły . Kiwnęła i odeszła .

Dyrektor nie wiedział , jak długo siedział i tulił do siebie chłopca . Gdy przyszły kobiety , krwawienie ustało a Severus drzemał nerwowo . Razem przetransportowali go do Skrzydła Szpitalnego . Dumbledore i McGonall zostawili pielęgniarce instrukcje , aby zawołała kogoś z nich , jak tylko się obudzi .

- To nie byłoby dobre , gdyby się tu zabił - delikatnie powiedziała Minerva , gdy szykowali się do wyjścia .

- Możliwe - to było wszystko , co Dyrektor mógł powiedzieć patrząc na zasłonięte , szpitalne łóżko . - Przekonamy się wkrótce .



Następny rozdział > >