. . : : NAJGORSZE WSPOMNIENIE SNAPE’A . KONTYNUACJA . : : . .



Uwaga ! Jeśli nie czytaliście piątego tomu to lepiej nie bierzcie się za to opowiadanie , bo niewiele zrozumiecie . Ja tu tylko przekładam . Autorem ( autorką ? ) jest JoTwo . Oryginalny tytuł : “ Snape’s worst memory continued . “ ( Jak widać , trochę inaczej zapisałam tytuł .)




„ Wynoś się . Wynoś się . Nie chcę cię nigdy więcej widzieć w tym gabinecie ! ”

Moja ręka zakleszcza się wokół pierwszej rzeczy , która jest najbliżej . Ciskam w Pottera szklanym słojem . To była wściekłość trudna do opisania . Nie wiem , czy celowałem w niego , czy jedynie chciałem go wygonić . Możliwe że miałem szczęście , gdy słój zamiast w jego głowę , uderzył o ścianę ; choćby nawet przybyła mu nowa blizna , podobna do piętna które zostawił mu Lord ; pasowałaby idealnie .

Szczeniak , od razu pobiegłby do Dyrektora . Profesor Snape mnie zaatakował , Proszę Pana . Wtedy , Dumbledore wyjrzałby zza swoich szkieł , bacznie mnie obserwując , zapytałby z nutką zawodu w głosie :

„ Czy to prawda Severusie ? ”

Czyniąc mnie winnym , chociaż to ja zostałem upokorzony . Zbeszczeszczony wewnętrznie . Broniąc Pottera , usprawiedliwiając go , zachowywałby się w ten sam sposób , jak zawsze gdy chodziło o jego ojca .

Zależnie od szybkości Pottera ; przynajmniej na razie , ten scenariusz się nie urzeczywistni . To niczego nie polepsza , ani nie czyni niczego gorszym .

Przynajmniej zmusiłem Pottera , aby siedział cicho . Jeśli to kiedykolwiek się wyda , będzie to koniec . Moja reputacja sumiennego strażnika przestrzegania prawa będzie skończona , jeśli którykolwiek z uczniów odkryje to , że byłem ofiarą . Świat stanąłby na głowie , a każdy ślad godności zostałby mi odebrany . Znów byłbym pośmiewiskiem , nawet dla Ślizgonów . Nie zniósłbym tego .

Patrzyłem na rozsypane owady , pływające na podłodze lochu , w lepkiej kałuży . Wiem , że powinienem posprzątać ten bałagan ale , nie mogłem zebrać siły i nie wziąłem różdżki .

Zamiast tego , zatoczyłem się w kierunku biurka i wylądowałem na swoim krześle . Wściekłość powoli odeszła , zostawiając uczucie kompletnej pustki . Czułem walące serce . Czułem obrzydzenie i nudności .

Kontroluj samego siebie . W odpowiedzi na rozkaz , głęboko odetchnąłem , próbując skoncentrować się na każdym wdechu , techniką znaną nawet Mugolom aby , oczyścić umysł i stłumić wszystkie uczucia . Pierwszy raz , nie zadziałało .

Zaalarmowany , musiałem zwalczyć panikę . Potrzebuję swojej twardej muszli , swojej zbroi , bariery pomiędzy moimi emocjami a światem . Jest to również sprawa dumy . Moje umiejętności są wszystkim , co posiadam . Bez nich , jestem niczym . Stałbym się tym , kim pogardzam . Głupcem , który kieruje się sercem , nie może kontrolować swych uczuć i emocji , tarzającym się w smutnych wspomnieniach – inaczej mówiąc słabeuszem .

Dziś, gdy przeszłość przełamała swoje granice i zagrzebała teraźniejszość , może uda mi się o tym zapomnieć , gdy jeszcze raz wszystko przeegzaminuję .

Zawahałem się . Nie chciałem tego robić . Zmusiłem samego siebie i spojrzałem w Myśl Odsiewną .

***

„ Kto chce zobaczyć jak będę zciągał majtki Snivellusowi ? ”

Głos Pottera był pełen złośliwej uciechy . Miał okrutny wyraz twarzy lecz , wtedy nie mogłem tego dojrzeć, ponieważ wisiałem do góry nogami , całkowicie przykryty swoją szatą . Pragnąłem być ogłuszony . Wtedy nie usłyszałbym entuzjastycznego “ Yeah ” Petera Pettigrewa . Nie słyszałbym wszech otaczającego mnie śmiechu bandy , która jakby tylko czekała na mord .

Wiedziałem , że on to zrobi . Stracił twarz przy dziewczynie która mu się podobała – ( nigdy jej nie kochał , nie szczerze ; nigdy w to nie uwierzę ) – i mnie o to obwiniał . Teraz , musiałem za to pocierpieć .

Byłem przerażony .

Ktoś – prawdopodobnie Pettigrew- zaczął klaskać . Rytm został podchwycony w tłumie i nabrał głośności .

„ Dawaj James , zrób to ! ” zapiszczał Pettigrew . Następnie zaintonował , “ Ściągnąć ! Ściągnąć ! Ściągnąć ! ” . Znowu , okrzyk rozszedł się po tłumie lotem błyskawicy , stając się oszalałym , wyczekującym podnieceniem .

Kopnąłem , mając nadzieję że będę miał szczęście ale niestety , nie mogłem w nic trafić .

Potter złapał za gumkę od majtek . Skrzyżowałem nogi , skręcałem się i biłem , na próżno próbując go dosięgnąć .

„ Syriusz ”, zawołał Potter .

Black chwycił moje nogi , odciągając jedną od drugiej i prostując je . Zrobił to tak mocno , że myślałem że coś mi przestawił w środku .

Z krępującym mnie Blackiem , Potter mógł przejść do sedna sprawy .

„ Zakład , że nie ściągniesz ich w jednym kawałku .”

„ Zakład , że to zrobię .”

Potter szarpnął . Kiedy ściągnął je do wysokości moich kostek , Black na chwilę puścił moje nogi , a następnie szybko zdjął moje majtki .

Tłum zaczął wiwatować i śmiać się ochryple . Pettigrew krzyczał . Darłem się protestując , ale nikt mnie nie słuchał .

Potter machał nimi jak flagą . A następnie , zaczął wywijać wokół swojej głowy aby usłyszeć więcej wiwatów . Kłaniając się , dokończył dzieła .

Później , z powrotem się odwrócił . Patrzył na mnie od góry do doły , wstrętnie się przy tym uśmiechając .

„ Więc nie mają racji ci , którzy uważają że typki z dużymi nosami … ”

„ Masz rację James ” dodał Black , układając moje nogi w kształcie Y i potrząsając nimi , “ ale to nie ma znaczenia w przypadku Snivellusa . Żadna dziewczyna nie będzie go chciała . Raczej pocałują Dementora .”

Ten dowcip sprowokował tłum do większego śmiechu .

„ Wiszę tu jak Jeleń ” , zauważył Potter .

„ Wisieć jak jeleń . Och , to było dobre James ,” parsknął Pettigrew .

„ James , Syriusz .” Przyszedł Remus Lupin . Wyglądał na zakłopotanego . “ Myślę że powinniśmy już iść . Niedługo będzie obiad .”

Black i Potter wyglądali jak mali chłopcy , którym mamy powiedziały aby przestali się bawić zabawkami i szli spać .

„ Och , no dobra ,” Black niechętnie odpowiedział .

„ James ?”

„ Okay ,” westchnął Potter . Odszedł kawałek i po namyśle, odwrócił się i rzucił przeciwzaklęcie .

Upadłem jak marionetka , której podcięto sznurki . Szok spowodowany spotkaniem z ziemią , sprawił że , na całym ciele poczułem fale wstrząsu .

Potter patrzył na swoje ręce w taki sposób , jakby uświadomił sobie że trzymał nimi coś odrażającego .

„ Hej , Snivellus .” Cisnął majtkami które upadły na ziemi , niedaleko mojej twarzy . „ Wytrzyj nimi oczy .”

„ Ostatni jest śmierdzącą niezdarą ,” krzyknął Black , zaczynając biec niedbale .

„ Oszust ,” zawołał Potter do oddalającej się sylwetki , zanim za nią popędził .

Petiigrew potknął się , idąc w ich ślady . Lupin odszedł . Obejrzał się jeszcze raz za siebie i podążając za resztą , przyspieszył kroku .

Nie będę płakał . Nie będę . Nie będę przejmował się ich wyzwiskiem . Zacisnąłem powieki i nierówno wciągałem powietrze . Po chwili , poczułem się na siłach aby otworzyć oczy .

Tłum odszedł , z wyjątkiem kilku gapiów . Możliwe że czekali na bis . Cóż , nie będą się zabawiać moim kosztem .

Inni siedzieli dookoła , rozmawiając głośno . Było jeszcze trochę chichotów , ale ogólnie atmosfera była skrępowana . Ludzie zajęli się swoimi sprawami , udając że nic się nie stało . Marzyłem o tym , abym mógł rzucić Zaklęcie Masowej Pamięci lecz wiedziałem , że to było niemożliwe .

Unikając kontaktu wzrokowego , wstałem . Porwałem majtki i wrzuciłem do torby . Nie było mowy , abym założył je na oczach innych ; totalnie nielogiczne , po tym co widzieli .

Trzymając głowę opuszczoną , odszedłem . Nie wiedziałem gdzie idę . Po prostu , chciałem uciec od świata na największą odległość jaką mogłem .

Oddaliłem się od szkoły , kroki stawały się coraz szybsze i szybsze , aż w końcu biegnąc , uciekałem od wszystkich i wszystkiego , pamiętając jednocześnie o tym , że nie biegłem dostatecznie szybko aby prześcignąć wstyd .

Zakazany Las ukazał się mym oczom , zachęcając mnie swoją ciemnością . Biegłem po podszyciu do momentu aż wdrapałem się na drzewo . Opadłem na kolana i zwymiotowałem na korzenie .

Wtedy przyszły łzy . Przez otaczającą mnie ciszę , moje szlochy boleści zdawały się jeszcze powiększać . Wyjąc , płakałem tak mocno, że zamoczyłem sobie twarz i kark .

W końcu , zostawiłem łzy . Nie jestem pewien , jak długo tam siedziałem , z ramionami dookoła tułowia , ułożony w pozycji płodowej .

Po chwili , poczułem głód . Opuściłem posiłek ale nie miało to dla mnie znaczenia ; nie zniósłbym jedzenia w Wielkiej Sali ze wszystkimi oczami zwróconymi w moim kierunku . Poszperałem w torbie i znalazłem tabliczkę czekolady . Madam Pomfrey zawsze wmuszała w swoich pacjentów jedzenie , więc pomyślałem że to mi pomorze . Zaspokoiło mnie to trochę .

Ciągle nie czułem chęci , aby wrócić do szkoły . Byłem przygotowany na wytykanie palcami i kpiny , które miały się pojawić . Nawet nie oczekiwałem , sympatii ze strony Ślizgonów. Prawdopodobnie , myśleliby że przyniosłem wstyd swojemu domowi . Nie było nikogo .

Chciałem aby Lucjusz Malfoy był gdzieś w pobliżu . Lucjusz oczekiwał że będę słuchał rozkazów i pomagał mu w rzeczach dotyczących Czarnej Magii , jego wpływ ochraniał mnie . Tak było nawet poza Slytherinem . Potter i jego gang zwykle nabijali się ze mnie gdy on był w pobliżu ale , nawet wtedy nie mogli posunąć się za daleko . Kiedyś Lucjusz porzucił prześladowania na serio .

Och , co ja bym zrobił z Porterem i Blackiem jeśli tylko miałbym szansę . Kazałbym czołgać się im u mych stóp , całych pokrytych deformacjami , jakie przyszłyby mi do głowy . Błagali by mnie o litość . A wtedy – Crucio !

Zionąca nienawiścią fantazja dodawała mi otuchy a euforia nie miała końca . Powrót do rzeczywistości znowu mnie dobił . Byłem wobec nich bezsilny . Tak samo bezsilny , jak wobec swojego ojca .

Ukryłem głowę w dłoniach i mocno przycisnąłem swoje skronie , jakby był to sposób na zmniejszenie bólu psychicznego , lub przynajmniej , odwrócenie swojej uwagi od tej sprawy za pomocą fizycznej udręki .

Najgorsze było to , że moja przyjaźń z Lily była w strzępach . Lubiłem Lily . Nie była taka , jak reszta . Nie patrzyła na mnie , jakbym był czymś , w co wdepnęła .

Potter wszystko zniszczył . Wystarczająco złe było to , że obnażył mnie przed nią . Czemu musiała grać rolę wybawcy z Gryffindoru ? Nie powinna była się w to mieszać . Czemu nie zauważyła że pogarsza sytuację ? Ponieważ byłem zły i upokorzony , machnąłem na to ręką . To nie była moja wina ; to była wina Pottera .

A teraz , Lily zobaczyła mnie tak samo jak inni . Jako Snivellusa . Snivelly’ego . Tamtego dziwaka ze Slytherinu z awersją do wody i mydła ( nawiasem mówiąc , to nieprawda )

W końcu uspokoiłem się na tyle , aby zauważyć , że nie mogę tu dłużej siedzieć . Idealnie by było , gdybym zaczekał do nocy i podkradł się do zamku , kiedy nie będzie nikogo w pobliżu . Niestety , nie mogłem czekać tak długo . Musiałem wkuwać do egzaminu z Transfiguracji .

Bardzo chciałem dobrze zdać swoje OWLS’y . Były bardzo ważne dla dalszej przyszłości . Byłbym potępiony , gdybym pozwolił to zniszczyć tym kretynom .

Pójdę do biblioteki . To było dobre miejsce do powtórek . Możliwe że ludzie będą tak zajęci swoimi powtórkami , że nie będą na mnie zwracać uwagi . Nawet jeśli tak , to najgorsze co mogą zrobić to gapić się . Nikt nie będzie się tam mógł odezwać do mnie ; wyleciałby zaraz stamtąd za sprawianie problemów .

***

To właśnie zrobiłem .

Nawet po przeżyciu traumy , opanowałem się na tyle , że zdobyłem ocenę Powyżej Oczekiwań z Transfiguracji . Zdałem wszystkie swoje OWLS’y , zdobywając ocenę Wybitnie z OPCM , Eliksirów , Wróżbiarstwa , Run i Astronomii .

Jak na ironię , koniec piątego roku był jedynym momentem gdy wyczekiwałem powrotu do domu . Podczas wakacji , dużo myślałem i fantazjowałem na temat swojego powrotu do szkoły .

Kiedy zaczynałem szósty rok , ponieważ wiedziałem że sam nie dam rady się zemścić , i dla ochrony , zacząłem kręcić z najsilniejszym gangiem Slytherinu .

Ponieważ nienawidzili osób z rodzin mugolskich , miałem świetny pretekst aby nie próbować nawiązać kontaktu z Lily . Trzeba ponosić ofiary , kłamałem samemu sobie . Ciągle miałem zranioną dumę . Upór również grał tu rolę .

Poza tym , byłem wystraszony . Myślałem że teraz ona mnie nienawidzi i powie abym spadał .

Więc nie zrobiłem nic . I na zawsze straciłem szansę odbudowania tej przyjaźni .

Podejrzewam że Potter , nigdy się nie dowiedział o tym , że byłem z Lily w bliskich stosunkach . Wściekłby się i zabiłby mnie , gdyby się dowiedział . Może Lily nie chciała mnie widzieć rannego . Potter przekonał ją , że się zmienił co znaczyło tyle , aby już nie myślała o przeszłości .

Na Merlina , dobrze że syn również nic o tym nie wie .

Oznacza to , co oznacza ; on mnie nie obchodzi .

Jutro , gdy odzyskam rozum , powiem o tym Dumbledorowi . Nawet Dyrektor musi przyznać że Potter , przekroczył granicę .

Poza tym , lekcje Oklumencji nic nie dają . Ten mały gówniarz nie wkłada w to wysiłku . Uwielbia dzielenie myśli z Lordem . Być w centrum uwagi , oto dla czego żyje , i nie obchodzi go , jakie konsekwencje mogą ponieść inni .

Zupełnie jak jego ojciec …

KONIEC