. . : : HUBRIS CZYLI DUMA* : : . .



Jestem tu tylko tłumaczem ;-) Oryginalne opowiadanie znajdziecie tutaj.


Wytrzymaj jeszcze trochę , chłopcze …

Powóz podskakuje , jego powieki drgają , a charczący oddech jest wypychany przez nagłe ruchy pojazdu . Jego ciało , bez życia , leży ułożone na siedzeniu naprzeciwko mnie , emitując osłabieniem . Przez lekko rozchylone , blade usta , ucieka każdy oddech . Ściekająca purpura tańczy w kącikach , podkreślając ciągle jeszcze chłopięce rysy i tworząc kroplę na brodzie . Spada na mój płaszcz , zmięty wokół jego wątłego ciała . To niesamowite , naprawdę , jak inaczej on wygląda z tej perspektywy .

Przyzwyczajony jestem , do spoglądania na niego poprzez inny punkt widzenia , moja osoba precyzyjnie kalkuluje najlepszy sposób zastraszenia . Zastraszenia , oczywiście , aby zapobiec groźbie którą on stosuje wobec mojego zdrowia psychicznego , poprzez każde słowo które wymawia . Każdy ruch który wykonuje , i obserwuję go obserwującego mnie . Nienawidzącego mnie . Tak jak został do tego przeznaczony , przed swoim urodzeniem . To nie jest nieoczekiwane , a ja nie zachęcam go aby zachowywał się w inny sposób . Nigdy go nie skrzywdziłem , ale jestem pewien , że on właśnie tego oczekuje . Gardzi mną , a ja karmię jego wstręt tak jak karmię wstręt każdej osoby , która wkracza w moje życie . Jestem nienawidzony przez swoją przenikliwość . To przypomina mi o moim miejscu na świecie . Przypomina o moim miejscu na świecie , dlatego tak go nienawidzę . Jeśli nie mógłbym go nienawidzić , musiałbym to sobie zrekompensować tylko poprzez jeszcze większą nienawiść do samego siebie , przeżywam tylko dzięki tej delikatnej równowadze .

A teraz …dezorganizacja . Bałagan . W tym momencie mi nie grozi , sapie naprzeciwko i jest delikatnie potrząsany przez powóz . Jego przetrwanie zależy ode mnie , tak jak przez ostatnie cztery lata , moje zależało od niego , tylko że w inny sposób . Jego duma nie pozwoli mu dostrzec tego , że jest delikatny . Bardzo delikatny . Wierzy nawet mi . Poprawka ; wierzył . Dzisiejsze wypadki jeszcze go utwierdziły w tym , że nie można mi ufać . Odrzuciłem równowagę . Zraniłem go .

Zraniłem go aby uratować mu życie , chociaż może nigdy tego nie zrozumieć , nie spodziewam się tego . Ale czy nie widzi , że krzywdził mnie każdego dnia swojego życia , jednocześnie przy tym ratując ? Raniąc go , prawie doprowadziłem do tego że umarł , być może , ale on nie umrze . Wyzdrowieje , choćby tylko fizycznie . Zastanawiam się , czy kiedykolwiek mu to wytłumaczę . Wątpliwe ; nie jest jedynym który cierpi potępienie przez swoją niepotrzebną dumę .

Czemu mu współczuję ? Nie cierpiał więcej ode mnie ! Mam takie same przeznaczenie , dzień po dniu ; jedynie jestem bardziej elastyczny . Zawsze byłem taki dobry w torturach … Tak dużo praktyk z użyciem sztuki Cruciatusa . Tak wiele sposobów sprawiania bólu .

I to go krzywdzi . Ciągle rani w nieświadomości . Prawdopodobnie , pozostaje w jego snach . Zastanawiam się , czy widzi moje oczy , czarne , błyszczące nieostrożnie spod głębokiego kaptura gdy skręca się u mych stóp , otoczony przez monotonny śmiech . Biedny chłopak . Biedny , przeklęty chłopak który zawsze obrywa .

Przyjechaliśmy do szkoły . Powóz zatrzymuje się . Dumbledore czeka , mocno spięty i wyczerpany zarazem , jego opiekuńcze rysy twarzy pogłębiają się . Obok niego stoi Black , który prawdopodobnie będzie mnie chciał zabić , gdy wyjdę poza granice bezpiecznego pojazdu . Może się otwarcie pokazywać , szkoła jest aktualnie opustoszała .

Poruszam różdżką , ciało chłopca powoli unosi się z siedzenia , jego ramiona zwisają a głowa opada . Zamykam oczy i odwracam się w kierunku klamki . Wysiadam , jego trupia sylwetka wypływa za mną .

„ Drań ! ” syczy głos Blacka , gdy podbiega do mnie aby wziąć chrześniaka w swoje ramiona .

„ Severus ”, Dumbledore szepcze gdy podążam za nim . Nie odpowiadam . ” Severus , zaczekaj .”

Nie słyszę niczego , poza słowem „ drań „ które obija się echem po mojej głowie . Drań , zaczekaj . Zatrzymuję się ale nie odwracam .

„ Zrobiłeś wszystko co mogłeś – ”

„ DRAŃ ! ”

„ Wystarczy , Syriusz ! ”

„ Idę do środka , Dyrektorze . ”

„ Severus , Harry obudzi się jutro rano , nie wiedząc co mu się stało . Musisz tam być , aby wytłumaczyć – ”

„ Czemu Black tego nie zrobi ? Wygląda na to, że dokładnie zna się na rzeczy . ”

„ To nie jest zabawne , Severus .”

„ Nie miało być .”

„ Obiecaj mi , że będziesz jutro rano w skrzydle szpitalnym .”

„ Idę do łóżka .”

„ Severus ! ”

„ Powiedz mu co chcesz . Nie będę mu się narzucał . Dobranoc Dyrektorze .”

„ Nie odchodź jakbyś nie był za to odpowiedzialny , ty płaszczący się kawałku gówna – ”

„ SYRIUSZ , PRZESTAŃ ! Severus , zaczekaj …”

Ale mnie już nie ma .
Och , tysiące noży , miliony gorących płomieni , tsunami agonii wrzyna się w moje ciało , drąc na strzępy moje zdrowie psychiczne ; oczy przewracają się , błagając o ucieczkę w sen , gdzie ból jest niczym więcej jak surrealną i chaotyczną mgłą . Och , gdybym tylko zasnął . Od wieków nie spałem spokojnie .

Moje oczy łzawią , ciało drży , wyciągane w kierunku sufitu , przez skurczone mięśnie . Nie wiem , czy odpowiadam snowi , czy wspomnieniu , czy to się nigdy nie skończy . Czy to się nigdy nie zaczęło ; będąc przez cały czas w moim życiu , jak gdybym nigdy nie znał niczego innego .

I głosy , mniej uspokajające , przecinające tą noc bólu jak ostrze brzytwy , błyszczące jak światło przewodnie ucieczki , będące na wyciągnięcie mojej ręki . Czy one naprawdę tu są ?

„ Harry ! Czemu on jest – co mu jest ? Czemu mnie nie słyszy ? ”

Słyszę cię , kimkolwiek jesteś . Chciałbym ci to powiedzieć , ale nie mogę kontrolować ani kawałka siebie . Czy krzyczę , czy przekraczam tamten punkt ? Czy tamten wysoki , piskliwy głos dźwięczy tylko w moich uszach , czy to echo dawnego , przyszłego , teraźniejszego śmiechu ? Proszę , spraw aby ten dźwięk zniknął , a poczuję się lepiej .

„ Zawołaj tu Severusa .”

„ Nie ! Nie rób tego , Poppy . Trzymaj go z dala od tego miejsca – ”

Nie , proszę , proszę nie …

„ Syriusz , przestań raz gadać głupoty ! Poppy , czy mogłabyś delikatnie zawiadomić Severusa o tym że jego obecność jest proszona – nie , żądana niezwłocznie w skrzydle szpitalnym . Jeśli nie odpowie , pójdź do jego komnat . Jeśli będziesz musiała , ściągnij go z łóżka . ”

Proszę nie pozwól mu się tu dostać , nie dopuszczaj do mnie , trzymaj go z dala …

„ Tak , Dyrektorze . ”

Nigdy odgłos cofających się kroków i zamykania drzwi , nie spowodował u mnie takiego dreszczu przerażenia .

„ Dumbledore , Snape nie ma co tu robić ! Jak możesz zmuszać Harrego aby spotkał się z nim , po tym co ten drań – ”

„ Syriusz , posłuchaj . Wiem że jesteś spanikowany , ale nie możesz mieszać popłochu z odpowiedzialnością ! Severus nigdy nie miał zamiaru zranienia Harrego –”

„ WIĘC , CO DO CHOLERY MIAŁ ZAMIAR ZROBIĆ ??? ”

„ Jego wytłumaczenie jest dokładne , zapewniam cię , ale myślę że lepiej będzie jak najpierw porozmawia o tym z Harrym .”

„ Nie pozwolę mu zbliżać się do mojego chrześniaka , podczas gdy tu jestem ! ”

„ W takim wypadku , lepiej odejdź , Syriuszu .”

„ Jeśli myślisz –”

„ Syriusz . Idź . ”

„ Co ? ”

„ Nie chcę abyś tu teraz był . Przepraszam . Możesz przyjść później , kiedy wszystko będzie skończone . A na razie , musisz iść . ”

„ Nie wierzę że to robisz ! Nie mogę …Ja…”

Słucham z dokładną uwagą , ale słyszę tylko strzępy rozmowy , ostrza pomiędzy każdą falą tortur . Nie chcę aby Syriusz wychodził . Jest jedynym , którego to obchodzi , jedynym który rozumie …

„ Wyjdź , Syriusz . W tej chwili . ”

Następuje chwila ciszy , w której tylko mogę sobie wyobrazić zmiany wyrazów twarzy . Słyszę , jak Syriusz cicho chwyta powietrze , oraz wyłapuję inny niski , głosowy dźwięk , zanim jeszcze inne pary stóp opuszczą pokój . Ilu tu jest ludzi ? Ilu świadków …?

Następna chwila ciszy , rozrywający ból . Nie mogę oddzielić rzeczywistości od fantazji . Czy ta rozmowa naprawdę miała miejsce ? Czy naprawdę czuję ból ? Czy w tym bycie , jest coś jeszcze oprócz męczarni ?

Drzwi znowu się otwierają . Następne kroki , zbliżające się do mojego łóżka . Tylko jedna para . Pomimo bólu , słyszę chaotyczny , słaby jęk , który ucieka moimi ustami .

„ Severus .” Niskie , smutne ponaglenie .

„… Dobry Boże…” Głos który powoduje , że czuję dreszcze przechodzące przez moje obolałe ciało .

„ Teraz cię z nim zostawię .”

NIE ! Nie odchodź , proszę nie zostawiaj go ze mną , proszę , proszę , proszę …nie…” Co mam robić ? ” Te słowa są ledwo dosłyszalnym szeptem . ” Po prostu , powiedz coś do niego Severusie .”

Głos cofających się kroków i poruszających się drzwi , na zawsze , będzie mnie prześladował w koszmarach .

Cisza . Skrzypienie krzesła przy moim łóżku . On jest tak blisko , o boże , o boże …Moje ciało znów się napina , czekając na więcej bólu , więcej agonii , więcej niekończącej się śmierci , wyśmiewania , zawstydzania za nic … I powoli , powoli , odprężam się . Nic się nie stało . Nie ma bólu , upokorzenia , niczego . Może wyszedł ? Może , może w mojej wyuczonej ostrożności , przegapiłem dźwięk jego cofających się kroków ! Proszę …?

„ …Potter ? ”

Czuję że się wzdrygam . Przynajmniej mogę kontrolować swoje odruchy . Mogę się wzdrygać . Mogę się kulić . Jak stosownie .

„ Słyszysz mnie ? ”

Naprawdę myśli że mu odpowiem ? Popapraniec . Proszę , niech się podda i odejdzie .

„ Wiem że tak , bo za każdym razem gdy mówię , poruszasz się .”

Miło że to zauważasz .

„ Powiedz mi , czy mnie słyszysz . ”

Czemu ? Jeśli udałoby mi się symulować –

„ Powiedz .”

Znów jęczę , mimowolny instynkt strachu , po tym następuje długa , ciężka przerwa .

„ Wystarczająco ”, mówi cicho .

Nagle , czuję jak dotyka mojej twarzy zimnymi palcami . Moje ciało znów drży , próbując wykręcić się od tego dotyku . Daremny wysiłek .

„ Czy to boli ? Odpowiedz ! Czy cię ranię ? ”

Spełnienie : ” N-nie …”

Nie mogę uwierzyć , że właśnie mu odpowiedziałem . Idiota ! Imbecyl !

„ To dobrze .” Powoli czuję , jak jego wnętrze dłoni , spotyka moją bladą , spoconą skórę na policzku . ” Nie krzywdzę cię . Ile razy przez te cztery lata , byłem z tobą sam na sam ? Ile razy ci groziłem ? Mówiąc o tamtych czasach , Potter , ile razy cię skrzywdziłem ? Mam dobrą okazję . ”

Nie odpowiadam , udając znów głuchego , chociaż mój umysł skłania się ku temu , aby zaakceptować jego usprawiedliwienie . Bezgranicznie go nienawidzę . Nie zabiera ręki z mojej twarzy , pomimo moich , usilnych i bluźnierczych wiadomości telepatycznych .

„ Otwórz oczy . Spójrz na mnie . ”

Absolutnie .

„ Czy może jesteś zbyt zastraszony ? Lepiej abyś miał otwarte oczy , Potter . Wtedy , przynajmniej będziesz wiedział co się zbliża . ”

Moje oczy , otwierają się . Nie powinienem był tego robić . Tak naprawdę , to nie byłem przygotowany na to , aby znów ujrzeć jego twarz . Pomimo tego , zmaterializowała się przede mną , bez maski . Jego oczy , ciągle są obojętnymi , ciemnymi tunelami , jakimi zawsze były odkąd po raz pierwszy na niego spojrzałem . Nie potrafię określić czy jego oczy ciągle groźnie błyszczą , czy kiedykolwiek takie były . Wygląda na to , że wyraz twarzy Severusa Snape’a , zależy od punktu widzenia obserwatora .

Skóra na policzkach jest mocno napięta , a usta są cienką , bladą , prostą linią . Brwi pod dziwnie wysokim nachyleniem , odkrywają pomiędzy sobą mały , pionowy fałdek , którego nigdy u niego nie widziałem . Jego ręka , ciągle spoczywa bez ruchu na mojej twarzy . Nie mogę tego dłużej znieść , próbuję więc znów zamknąć oczy , zaciskając je dopóki on po prostu …nie odejdzie .

„ Nie .” To wszystko ? Ledwie protest . Więc dlaczego na to przyzwoliłem ?

„ Dlaczego ? ”. Nie chciałem tego powiedzieć , tak głośno . Nie wiem nawet , co miałem na myśli . Czemu mój głos brzmi tak patetycznie ?

„ Co , dlaczego ? ”. Och , naprawdę . Nie ułatwiaj mi tego .

„ Nie wiem .”

„ Nie wiesz ? ”

„ Przestań odpowiadać pytaniami !!!! ”. To był dziwny wybuch . Legendarny . Mój ton , przeszedł z patetyzmu do szlochu . ” Nie chcę odpowiadać na pytania , nie chcę … Nie wiem , po prostu przestań ! ”. Sam nie mam pojęcia , co mówię .

Pionowy fałdek pogłębia się . To mnie rozwściecza , pomimo że nie wiem czemu .

„ PRZESTAŃ ! ”

Najwyraźniej , źle zinterpretował mój okrzyk . Zabrał rękę z twarzy , jak gdybym , go poraził . Czuję mieszane uczucia ulgi i terroru z powodu nagłego braku kontaktu . Moje oczy zaczynają płonąć .

„ Nie wiesz , czemu to zrobiłem ? ”

To powinno być przeklęte , retoryczne pytanie . Nie odpowiadam .

„ Czy zdajesz sobie sprawę z tego , co mogłoby ci się stać jeśli bym nie wkroczył ? Byłbyś teraz martwy , Potter . Pokaleczony , zakrwawiony , zawstydzony i martwy .

„ Trzy z czterech – nie tak źle ,” syczę . ” Może tego nie pojmiesz , ale lepiej by mi było ze wszystkimi czterema .”

„ Myślisz że śmierć byłaby uprzejma ? Nie mam zamiaru prawić ci tu morałów ani ‘ lekcji życia ‘ , Potter , ale powiem ci prawdę . Powiem ci , nawet jeśli nie przejdzie ci to przez głowę , powiem ci cokolwiek przejdzie przez moją głowę ; to byłaby cholernie trudna zemsta , jeślibyś był martwy .”

Mój odwet jest natychmiastowy i troszkę irracjonalny : ” Zemsta na kim ? Tobie ? ”

Wzrusza ramionami . ” Może .”

„ Podoba ci się to ? ”

Jego oczy rozszerzają się pod wpływem mojej szorstkości , tamta fałdka jeszcze się pogłębia , usta otwierają się w połowie .

„ Przepraszam ? ”

„ Nie kłam ! Nie zachowuj się tak , jakbyś mnie nie słyszał ! Nie mów że ci się to nie podoba . Chciałeś tego od czterech ….więc , prawdopodobnie odkąd się urodziłem , prawda ? Więc , podoba ci się to ? No wiesz , obserwując mnie jak krzyczę , jęczę i płaczę ? Sprawiając, że proszę o twoje cholerne miłosierdzie ? ”

„ To jest to , co naprawdę myślisz ? ” Czemu mówi tak łagodnie ? Chciałbym , żeby zaczął krzyczeć .

„ Myślisz że naprawdę tak myślę ? ”. Będę grał w jego gierkę . Nie będę dłużej ofiarą .

„ Nie zadawaj bezsensownych pytań ! ” warczy .

„ Nie dawaj bezsensownych odpowiedzi .”

„ Co do diabła chcesz , abym powiedział , Potter ? Żadna prawdziwa odpowiedź , którą ci dam , nie usatysfakcjonuje cię . Chcesz abym powiedział że , to była najbardziej zadowalająca rzecz , którą kiedykolwiek zrobiłem w życiu ? Chcesz abym ci powiedział że , uwielbiam straszne torturowanie bezsilnych dzieci , czyż nie śmieszne ? Co będzie ci łatwiej zaakceptować , ponieważ najwidoczniej , fakt że ja również byłem ofiarą w tej sytuacji , jest dla ciebie pojęciem , w które nie możesz uwierzyć . Czemu mam łagodzić twój gniew ? ”

Myślę , że chciałem aby wpadł w gniew . Teraz gdy to się spełniło , zastanawiam się nad tym , na nowo . Faktem jest , że Severus Snape jest bardziej sensowny , gdy ma wybuchnąć , i czasem , ten sens nie jest dobrą rzeczą . Próbuję się wtrącić , ale on znów mi przerywa .

„ Jesteś małym , niewdzięcznym draniem , wiesz ? Poświęciłem wiele , niekończących się ofiar , abyś żył , a o których nie masz pojęcia . Ponieważ , tak jest dla ciebie łatwiej . Czemu zasługujesz na ucieczkę od śmierci , podczas gdy ja muszę żyć nudnym życiem , poświęcając się dla innych ? Byłem na twoim miejscu , Potter . Możesz litować się nad sobą , kiedy tylko chcesz ; masz duży wybór rzeczy , które możesz obwiniać za swoje straszne , straszne życie . Ja mogę winić , tylko samego siebie . Wiesz jak to jest ? Czy wiesz , jak to jest gdy budzisz się każdego ranka , wiedząc że nie zasługujesz na nic co masz , ale zawsze życząc sobie egoistycznie , jakiegoś rodzaju zrozumienia ? Jeśli myślisz że przeszedłeś tortury , to się mylisz . Fizyczna tortura jest znośna . Psychiczna , samo zadawana sobie , jest nieodwołalna , nieuleczalna i nieuchronna . Kogo mam winić , jeśli nie siebie ???? Powiedz , Potter ! ”

Patrzę na niego , nie wierząc . Czy naprawdę chce , abym odpowiedział ?

„ Ja …Ja nie …”

„ Nie wiesz .” Nagle , zaczyna się śmiać . ” Oczywiście , ty nie wiesz . Masz piętnaście lat . Jesteś Potter . Nigdy nie będziesz wiedział . To nie twoje miejsce na świecie .”

„ To nie jest nikogo miejsce na świecie . ” Co mnie podkusiło , abym to powiedział ?

Teraz to on się mi przygląda .

„ Jak długo , czekał Pan , Profesorze Snape , aby to powiedzieć ? ”

Mruga , a krew odpływa z jego bladej już cery . Nagle wstaje .

„ Przepraszam że, cię ranię , Potter ”, powtarza sztywno .

„ Nie ranisz ,” mówię cicho . ” Ale wiem , o co ci chodzi .”

Jego oczy ciemnieją ( najwidoczniej są zdolne do wyrażania uczuć ) .

„ Nigdy nie będziesz wiedział ”, mruczy .

Bez słowa , wychodzi cicho z pokoju , jego czarne szaty , falują za nim znajomo . Zastanawiam się , czy nasza rozmowa coś zmieniła . Znam odpowiedź ; to nie oznaczało , aby coś zmieniać . To oznaczało , aby przywrócić obustronną nienawiść . Równowagę . A teraz zrozumiałem , że może , potrzebuję tej równowagi tak jak on . Świat rozleciałby się na kawałki , gdybyśmy nie mieli naszych równowag , jakkolwiek niestosownie i niesprawiedliwie by wyglądały .

To jest także , o wiele bardziej skomplikowane niż podejrzewałem . Myślę że , próba zrozumienia tego , ” skupienia się ” na tym , mogłaby mnie zniszczyć , jeśli nie fizycznie to psychicznie . Ma rację ; schorzenie ciała jest niczym przy , schorzeniu umysłu . Wszyscy mamy swoje schorzenia . Teraz , myślę że trochę bardziej to rozumiem . Znowu , może ma rację dotyczącą jeszcze czegoś innego . Ciągle nie jestem pewien , czy mówił wyłącznie do mnie .

Możliwe że , nigdy się nie dowiem .

KONIEC

* W języku polskim , nie ma odpowiednika słowa „ hubris ” . W języku angielskim , określane jest jako : ” wielka i bezsensowna ( nierozsądna , niedorzeczna ) duma , często przynosząca olbrzymie nieszczęścia osobie , która ją okazuje ” . Uwaga , nie mylić z pychą : - )))))