EPILOG

- Evervate - szepnął Harry, celując różdżką w Snape'a.
Severus otworzył oczy, rozejrzał się dokoła.
- Potter...? - mruknął zdumiony - Co u licha...
Nagle przypomniał sobie wszystko. Zerwał się na równe nogi i utkwił w Harrym płonące spojrzenie.
- Co się stało ?! - krzyknął dziko - Gdzie jest Vega ?!
Harry spuścił głowę, łzy napłynęły mu do oczu.. Słowa nie chciały przejść przez ściśnięte gardło. Nie mógł mu tego powiedzieć...
Nie musiał. Severus domyślił się wszystkiego. Odwrócił się wolno, jakby wbrew sobie, i spojrzał na ogromne rumowisko, które jeszcze kilka minut temu było zamkiem Lorda Voldemorta. Z gardła Snape'a dobył się rozpaczliwy jęk, czarodziej osunął się na kolana i schował twarz w dłoniach.
Gdzieś pośród osypiska osunął się kamień z i z głuchym stukiem uderzył o ziemię. Harry podniósł głowę i zamarł. Pośród całunu gęstego, szarego dymu, który wciąż spowijał pobojowisko, zamajaczyła ludzka sylwetka.
- Panie profesorze ! - zawołał ostrzegawczo, podbiegł do Snape i potrząsnął nim energicznie - Niech pan patrzy ! Tam ktoś jest !
Severus popatrzył nań takim wzrokiem, jakby nie za bardzo rozumiał, czego Harry od niego chce. Jednak coś w spojrzeniu chłopaka kazało mu odwrócić głowę w tym samym kierunku...
Zerwał się na nogi, wpatrując się z napięciem w coraz wyraźniej widoczną postać. Powiał wiatr, rozwiewając gęste kłęby dymu. Severus ze świstem wciągnął powietrze. Nie wierzył własnym oczom !
- Vega !!! - krzyknął, podbiegł do czarodziejki i chwycił ją w ramiona - Ty żyjesz !
Vega uśmiechnęła się słabo.
- Pewnie, że żyję - mruknęła, patrząc na Snape'a z tkliwością - Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz...
Severus nie posiadał się ze szczęścia. Odgarnął z czoła Vegi posklejane kosmyki włosów, pogłaskał ją po osmalonym policzku. Nie mógł oderwać od niej oczu, przepełnionych głęboką miłością.
Harry chrząknął nieśmiało. Vega spojrzała na niego pytająco.
- Jak... - wyjąkał chłopak - Jak pani to zrobiła ?!
Aurorka uśmiechnęła się z satysfakcją.
- Zastosowałam potrójną tarczę - wyjaśniła - To taki mój wynalazek, niezwykle mocny Czar Defensywny. Armageddon jest tak potężnym zaklęciem, że od inkantacji do zadziałania mijają zazwyczaj dwie, trzy sekundy. I to mi wystarczyło.
- Zawsze wiedziałem, że jesteś najpotężniejszą czarodziejką na świecie ! - powiedział Snape z głębokim przekonaniem.
Szare oczy Vegi błysnęły zagadkowo.
- Masz rację... - powiedziała przeciągle, w jej głosie zadźwięczała jakaś nieprzyjemna nuta, jakby zimne, ponure szyderstwo - Teraz rzeczywiście jestem najpotężniejsza ...
Harry wzdrygnął się, choć sam nie wiedział dlaczego. Severus patrzył na Vegę w skupieniu.
- Voldemort nie żyje - powiedziała Aurorka - Dumbledore nie żyje. Nikt już nie stanie mi na drodze ...
Zaśmiała się przenikliwie i Harry poczuł, że serce w nim zamarło a za gardło chwyciły go zimne szpony strachu. Znał ten śmiech, okrutny i bezlitosny...
- Nadchodzi nowa era ! - krzyknęła Vega z demonicznym błyskiem w oczach - Era Czarnej Magii !
Harry wpatrywał się w nią osłupiały.
- O czym...o czym pani mówi ...? - wyszeptał drżącym głosem.
Twarz Vegi wykrzywił triumfalny, władczy uśmiech.
- O nowym Imperium Zła ! - krzyknęła dziko, jej szare oczy płonęły - Mamy Dementorów. Przekupimy olbrzymów. Zbierzemy niedobitki Śmierciożerców. Służyli Czarnemu Lordowi, więc bez wahania przejdą na stronę Czarnej Lady. Stworzę armię, o jakiej nikomu się nie śniło ! - zaśmiała się przenikliwie - Nim upłynie miesiąc, cały świat albo legnie u moich stóp, albo utopię go w oceanie krwi !
Snape patrzył na nią z uwielbieniem, jego czarne oczy wyrażały fanatyczną wierność i oddanie.
- Będzie, jak sobie życzysz, Pani ! - powiedział z uśmiechem i pochylił głowę w pełnym szacunku ukłonie...


KONIEC