LISTY, PACZKI I NIESPODZIANKI

20 lipca

Harry siedzi na łóżku w swoim pokoju. Jest trzecia w nocy i koszmary znów go obudziły. Snape miał kłopoty ale tym razem został „wynagrodzony” tylko jednym Crucio. Nawet nie jęknął i dlatego Voldemort nazwał go „moją dziką bestią”. Harry wzdycha, biorąc łyk środka uspokajającego. Nie wziął eliksirów wieczorem, więc krzyczał przez sen i Vernon „dał temu niewdzięcznemu dziwadłu nauczkę”. Dobrze, że przeciwbólowe eliksiry Snapea są pod ręką, bezpiecznie ukryte pod obluzowaną deska w podłodze. Eliksiry bardzo pomagają a Snape uprzedza o każdym spotkaniu czy napadzie, o których wie. Harry uśmiecha się smutno – czy nie jest ironia losu, że to najbardziej znienawidzony belfer oszczędza mu tyle bólu? Nagle do okna zastukał ptak. To znowu ten wyrośnięty drapieżnik Snapea.

“Tanatos” – uśmiecha się Harry, głaszcząc czarne pióra. Ptak krzyczy, domagając się więcej pieszczot. Tanatos jest ogromna, dwa razy większa niż największy orzeł, którego Harry widział w zoo. Z łatwością zabiłaby człowieka, gdyby chciała; wystarczy popatrzeć na jej zakrzywiony dziób i groźne pazury, żeby zrozumieć, czemu Snape dał jej takie imię. Harry odbiera od niej paczkę (znów eliksiry). Tanatos rozwija skrzydła, żeby odlecieć. „Czekaj, proszę.” Snape przysłał kolejną paczkę i cały miesiąc ostrzega przed Voldemortem, a Harry nigdy mu za to nie podziękował. To trochę nie w porządku.

Profesorze Snape

Jestem bardzo wdzięczny za pańskie eliksiry i wiadomości o spotkaniach. Bardzo mi to pomaga. Chciałbym panu podziękować za uprzejmość.

Harry Potter


Przez chwilę gryzie pióro, zanim decyduje się dopisać coś jeszcze. Harry zaczyna wierzyć, że Snape jest szpiegiem Dumbledora, ale z drugiej strony... Wreszcie dodaje kilka słów

PS. Niech pan uważa na siebie.

Tanatos zabiera list i odlatuje. Harry patrzy na nią, dopóki nie znika w ciemnościach, Jest trochę podobna do swojego właściciela – niebezpieczna i budząca strach... Cóż, ale można na nią liczyć w kłopotach.
Zanim Harry zdążył zamknąć okno, pojawiły się dwa kolejne ptaki: jeden to zwykła płomykówka (z listem) a drugi to znowu imponujący orzeł z paczką, podobny do Tanatos, ale jego pióra i ślepia są szkarłatne. Dobrze, że Dursleyowie nie mogą zobaczyć orłów! Ledwo tolerują Hedwigę. Harry otwiera list – to Syriusz.

Drogi Harry!
Przepraszam, że tak późno odpisuję ale mam ostatnio dużo pracy. Mam nadzieję, że u ciebie wszystko w porządku. Słyszałem, że Wąż wysyła ci eliksiry, żebyś nie miał koszmarów. Nie ufałbym temu Śmierciożercy za grosz. Wylałbym to, gdybym był tobą.


“Naprawdę” – Harry jest trochę sarkastyczny – “Już wolę jego eliksiry niż przekleństwa Voldemorta.”

Jest jednym z najlepszych Mistrzów Eliksirów w Europie, ale podobno specjalizuje się w truciznach; w końcu jest z Domu Węży i to człowiek Sam-Wiesz-Kogo.

“Gdyby chciał mnie zabić, dawno mógłby to zrobić. Przecież to on robi lekarstwa dla skrzydła szpitalnego.” No, ale to fakt – Snape wiele ich nauczył o truciznach, jadach i toksynach – także o tych niewykrywalnych i tych, które nie dawały żadnych objawów przez tydzień czy dwa a potem zabijały niespodziewanie jak Avada Kedavra. Cóż, jeśli Snape będzie na tyle miły, żeby otruć go czymś, co działa szybko i w miarę bezboleśnie to i tak lepiej niż patrzeć na rozwścieczonego Voldemorta.

Pytałeś o swoją matkę. Szczerze mówiąc, była trochę dziwna: taka tajemnicza, cicha dziewczyna która nie miała przyjaciół i nigdy nikomu nic nie mówiła o swojej rodzinie i swoim życiu.

“Nic dziwnego, jeśli Petunia tak jej nienawidziła.”

Przepraszam, to nie było tak: miała przyjaciół, ale nie w naszym Domu. My, Huncwoci, nie byliśmy jedyną grupą przyjaciół. Lily należała do innej; mówili na siebie „Zwierzęta”. Nie wiem czemu wybrali taka dziwną nazwę. Utrzymywali swoją przyjaźń w wielkiej tajemnicy: wiem o ich istnieniu tylko dlatego, że Remus mi powiedział, kiedy jeszcze byliśmy w szkole. Byłem tak nierozsądny, że powiedziałem Lily, że on mi o tym opowiadał i ona mnie pobiła (Tak! Umiała walczyć – pewnie Wąż ją uczył) a potem obrzuciła mnie przekleństwem. Użyła Tormentera – legalnego zaklęcia Aurorów ale na samą myśl o nim wciąż robi mi się zimno. Jeśli Cruciatus jest w połowie tak okropny, to rozumiem, czemu należy do Niewybaczalnych. Nie wiem jednak, skąd trzynastoletnia wiedźma znała coś takiego. To był początek nienawiści Snapea do Remusa. Remus był Zwierzęciem przez jakiś czas ale go wyrzucili za gadulstwo i nie chcieli więcej z nim rozmawiać. Teraz, kiedy wiem, że Snape jest Śmierciożercą, rozumiem dlaczego: jego rodzice musieli być Czarni i byliby wściekli gdyby się dowiedzieli, że przyjaźnił się z Gryfonką z mugolskiej rodziny. A więc, było ich pięcioro: Lily, Snape, Krukon o imieniu Rowen (nie pamiętam nazwiska, ale wiem, że miał talent do opieki nad zwierzakami. Był trochę jak Hagrid – nie fizycznie ale kochał magiczne stworzenia i raz czy dwa mało nie wyleciał za swoje eksperymenty); Joanne McKinnon, Ślizgonka, którą zamordował Voldemort - i całą jej rodzinę też – i dziwna Puchonka o szkarłatnych włosach i oczach – Nemezis, jeśli dobrze pamiętam. Była dziwaczką do potęgi, cały czas gadała od rzeczy. Mówili, że jest trochę Wróżbitką. Kiedyś nam powiedziała: „Jeden niedługo zginie, drugiego pogrzebią żywcem, trzeci sprzeda przyjaźń za moc ale otrzyma w zamian tylko ból i strach.” Pasuje do śmierci Jamesa, mojego uwięzienia i zdrady Petera, więc może rzeczywiście umiała przepowiadać przyszłość?
Tak więc trzymali swoją przyjaźń w sekrecie. Może ze względu na Snapea, a może mieli inne powody? Snape, Joanne i Nemezis mieli osobne pokoje, nie spali w dormitoriach. Nie wiem dlaczego, a Remus nie chciał mi powiedzieć. Może Snape jest wampirem albo coś, to do niego podobne, ale tamte dwie chyba nie. Nie wyglądały jak wampiry.
Lily i Snape zaczęli szkołę, kiedy mieli po 9 lat: on, bo jego rodzice się uparli i Dumbledore mu pozwolił po paru testach ale nie wiem dlaczego Lily. Remus mówi, ze to się czasem przydarza potężnym czarodziejom: tak było z Dumbledorem i Sam-Wiesz-Kim. W związku z tym Lily zdała egzaminy, kiedy miała 16 lat, a dwa lata później zaczęła studia Czarów. Mówiła, że w międzyczasie pracowała w magicznym sklepie, ale nie wiem o tym wiele; nigdy nie była gadatliwa.

Teraz coś, o czym może nie powinienem ci mówić: James i Lily byli w sobie na początku bardzo zakochani, ale ich małżeństwo nie było zbyt szczęśliwe. Trwało tylko 2 lata ale... Lily pracowała w firmie produkującej magiczne przedmioty, przynajmniej oficjalnie, a James był Aurorem. Wolał spędzać wolny czas w domu, a ona nie i o to bez przerwy się kłócili. On był po prostu zazdrosny. Z drugiej strony, można go zrozumieć: Lily potrafiła wyjść do pracy wcześnie rano i wrócić późno w nocy, nieraz w towarzystwie ludzi, którzy nigdy nie wchodzili do środka ani nie odsłaniali twarzy. Dumbledore powiedział mi ostatnio, że pracowała dla niego i ze względów bezpieczeństwa trzymali to w wielkiej tajemnicy. Wygląda na to, że ta jej praca była tylko przykrywką. W tych mrocznych i niebezpiecznych czasach lepiej było nikomu nie ufać, nawet bliskim, bo ktoś mógł ich zmusić do mówienia. Lily chciała dobrze, jak sądzę, ale kłamstwa nie są dobre dla małżeństwa i jednego dnia, miesiąc czy dwa przed twoimi narodzinami tak się pokłócili, że odeszła. Nie wiem, gdzie mieszkała, ale wróciła do Jamesa 9 miesięcy później. Nie byli szczęśliwi bo narosło między nimi zbyt wiele nieufności. James myślał, ze Lily ma kochanka; ona czuła się urażona jego uwagami. Biedna. Ta cała gra, te sekrety musiały być okropne. Tym niemniej bardzo cię kochali. To wojna spowodowała te wszystkie problemy.

Syriusz


Harry myśli nad listem przez chwilę. Nikt nigdy nic mu wcześniej nie opowiadał o jego matce. Pracowała dla Dumbledora; była przyjaciółką Snapea... Dziwne. Jego rodzice kłócili się z powodu jej misji. Z kim współpracowała? Ze Snapem? Jeśli rzeczywiście był szpiegiem, to możliwe, że tak. Ale dlaczego tolerowała te podejrzenia? Mogła przecież powiedzieć mężowi „Pracuję dla Dumbledora, więcej nie mogę ci zdradzić”. Zostawiła go nawet na parę miesięcy. To było niebezpieczne – była w ciąży, a potem z malutkim dzieckiem. Kto jej pomagał? Gdzie mieszkała? Tyle pytań! Może Snape coś wie ale Harry wolałby go nie pytać. Harry otwiera wielką paczkę. Jest w niej kilka starych książek, parę dziwnych przedmiotów i koperta.

Moje kochane dziecko!

Kiedy to piszę, jeszcze się nie urodziłeś/urodziłaś. Jest maj 1980, a ty masz przyjść na świat pod koniec sierpnia. Wiem, że to brzmi dziwnie: twoja zmarła matka przysyła ci list. Wiem, że nie będziemy mieć okazji porozmawiać. Moja przyjaciółka Nemezis przepowiedziała śmierć mnie i moim przyjaciołom Rowenowi i Joanne. Oni już nie żyją, zginęli tak, jak przepowiedziała, więc i ze mną pewnie się nie pomyliła. Zanim opuściła Anglię parę lat temu, nalegała, żebym napisała do ciebie list i przesłała ci moje rzeczy.

Nie wiem, co ci o mnie powiedziano ale pewnie same kłamstwa. Tylko moi czterej przyjaciele znali całą prawdę a Profesor Dumbledore jej część. Może ci powiedzieli o bohaterce bez skazy, która zginęła w twojej obronie. Pewnie tak będzie, bo tak twierdziła Nemezis, ale nie jestem niewinną żoną Aurora. Zakochałam się w Jamiesie i kochałam go z całego serca ale nigdy nie zdradziłam mu prawdy. Jego rodzina to sami Aurorzy i odrzuciliby mnie, gdyby wiedzieli kim naprawdę jestem.

Jestem Krakerką.

Krakerzy to ludzie, którzy łamią magiczne systemy zabezpieczające (mówimy, ze je krakujemy). Szukamy też ukrytych przejść i drzwi, łamiemy szyfry, wprowadzamy w błąd magiczne przedmioty i fałszujemy dokumenty. Mam tyko 21 lat, ale jestem jedną z najlepszych. Ukończyłam Studium Czarów ale nigdy nie pracowałam w żadnej fabryce czy sklepie, jak mogli ci powiedzieć. Od trzech lat jestem Krakerką Profesora Dumbledora i pracuję przeciw Voldemortowi ale wcześniej byłam Czarna wiedźmą, Czarną Krakerką.

Może cię to szokuje, bo pewnie wychowują cię Biali ale to prawda. Nie, nigdy nie popierałam dobrowolnie żadnego Czarnego Pana ale byłam przestępcą. Używałam mojej wiedzy do kradzieży i fałszerstw. Możesz mnie potępiać, jeśli chcesz, ale przeczytaj mój list, zanim to zrobisz:

Zaczęłam naukę w Hogwarcie, kiedy miałam 9 lat. Gdy byłam na 4. roku moi rodzice zginęli w wypadku. Moja siostra Petunia była moja jedyna rodziną; ona i jej mąż Vernon wyrzucili mnie na ulicę. Jako wiedźma byłam dla nich tylko dziwadłem. Zostałam sama, tylko z różdżką, szkolnymi rzeczami i sową. Nie miałam domu, pieniędzy, niczego. Byłam tylko dwunastoletnia dziewczynką, głodną, zmarzniętą i przerażoną. Poszłam na Pokątną i niechcący znalazłam się na Nokturnie. Zaatakowała mnie banda czarnoksiężników ale chłopak, który nazywa się Severus Snape i jego koledzy mnie uratowali. Od tej pory jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Przez kilka lat mieszkaliśmy razem na Nokturnie. Było nas pięcioro: ja, Severus – syn psów wojny; jego rodzice zginęli i jego ciotka „opiekowała się” nim przez kilka miesięcy ale ta suka bez serca znęcała się nad nim i uciekł od niej. Następna była Joanne McKinnon, najstarsza z nas. Wyrzucono ją z domu po tym, jak ugryzł ją wampir. Rowen Vogel opuścił swój dom bo jego ojciec pił na umór, a matki nie obchodziło wychowywanie dzieci. Ostatnią była Nemezis Redeye. Była pół na pół – jej matka była Mugolką a ojciec czarnoksiężnikiem i wampirem. Ojciec siedział w Azkabanie za morderstwo i matka znalazła innego faceta, Mugola, który nie życzył sobie pół-wampirzycy w domu. Nie mieliśmy żadnych opiekunów i musieliśmy na siebie zarabiać. Mieszkaliśmy na Nokturnie więc jak się pewnie domyślasz nie byliśmy aniołkami. Pracowaliśmy dla czarnoksiężników. Sev dzięki znajomościom rodziców znał wielu ludzi i załatwił mi robotę. Moja szefowa była wielką Krakerką i nauczyła mnie zawodu.

To już przeszłość. Nie jestem już przestępcą i Sev też nie. Był Śmierciożercą ale teraz szpieguje Voldemorta. Ja wyszłam za Aurora, ale nasze małżeństwo się nie układało i go zostawiłam. Teraz jestem na Nokturnie w nowym mieszkaniu Seva (jeżeli te kilka metrów kwadratowych brudnej podłogi bez żadnych mebli można nazwać mieszkaniem) ale niedługo chyba przeniesiemy się do Gniazda Bazyliszka. Muszę się ukrywać; Voldemort na mnie poluje bo zniszczyłam obrony jego najlepszej kryjówki. Uratowaliśmy wtedy wielu ludzi ale mnie zobaczył i...

Tutaj zdanie się urywało, jakby Lily nagle przestała pisać. Potem kontynuowała innym atramentem i jej pismo było nierówne, jak gdyby była zdenerwowana albo zmęczona. Harry zauważył też kilka brązowych plamek na papierze; musiała dotknąć czegoś brudnego, a potem kartki.

Sev właśnie wrócił ze swojej misji; musiałam mu pomóc bo ten szaleniec wyładował na nim swój gniew. Mam nadzieję, że ty nigdy nie będziesz musieć ściągać z kogoś szat całych przemoczonych krwią. To przekleństwo jest straszne; Sev będzie miał głębokie blizny do końca życia. Dałam mu lekarstwa i teraz śpi; siedzę koło niego na podłodze i piszę. Kiedy się obudzi to chyba się stąd wyniesiemy. Zdołał mi powiedzieć zanim zemdlał, że Voldemort mówił im o przepowiedni, że: „Ciało Jednorożca i krew Bazyliszka przyniosą koniec władzy Czarnego Pana”. Voldemort myśli, że to o tobie, moje dziecko. Jeden z Aurorów miał pseudonim „Bazyliszek”. Voldemort go schwytał, Basi połknął truciznę ale Lord zdołał trochę z niego wyciągnąć, zanim trucizna go zabiła. Voldemort ma swoje paskudne zaklęcia i biedny Basi powiedział mu, że używam pseudonimu „Jednorożec” i ze byliśmy blisko. Miał na myśli to, że byliśmy bliskimi współpracownikami ale Czarny Pan najwidoczniej myśli, że jesteś dzieckiem Bazyliszka. Wiem, że kiedy będziesz to czytać, ten szaleniec będzie na wolności, więc uważaj, proszę.

Mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłam, kochanie. Zgodnie z radą Nemezis przesyłam ci moje krakerskie rzeczy. Z książek dowiesz się wszystkiego o tej pracy; wysyłam też Podsłuchiwacz, klucz, który otwiera (prawie) każde drzwi i inne rzeczy, których używałam. UCZ SIĘ MOJEGO ZAWODU, PROSZĘ! Nemezis powiedziała, że ocali ci to życie pewnego dnia. Wiem, że będziesz zdolnym czarodziejem albo wiedźmą, więc dasz radę. Od ciebie zależy, jak wykorzystasz tę wiedzę – ale się ucz.

Lily

PS. Jeśli będziesz mieć kłopoty, zawsze możesz liczyć na Severusa albo Nemezis. Przysięgliśmy sobie lojalność na wieki i nasze przyrzeczenie traktowaliśmy serio. Nasza przyjaźń przeszła wiele prób i WIEM, że ci pomogą, jeśli tylko poprosisz.


Harry gapi się na list, próbując to wszystko pojąć. Jego matka była Czarną wiedźmą a potem pomagała Dumbledorowi; napisała, że Snape postąpił tak samo. Petunia wyrzuciła własną siostrę na ulicę. Lily okłamywała Jamesa, żeby jej nie odrzucił. Mieszkała na Nokturnie ze Snapem i tymi, o których pisał Syriusz. Nic dziwnego, że trzymali się razem i nie zdradzali swoich sekretów. Jego matka była Czarna. Harry czuje, że kręci mu się w głowie. Nigdy wiele o niej nie wiedział, ale nie spodziewał się czegoś takiego! W końcu wyciąga rzeczy, które przysłała. Rzeczywiście, kilka książek i dziwnych przedmiotów. Podsłuchiwacz... Ciekawe. Mama chciała, żeby się uczył i może powinien jej posłuchać? Ta Nemezis chyba naprawdę jest Wróżbitką - jeśli Lily używała swojej wiedzy przeciw Voldemortowi, to może on też mógłby. Harry ponownie czyta list: teraz wie, czemu Voldemort chciał go zabić. Przez przepowiednię. To wyjaśnia też, czemu na początku nie chciał zabić Lily – pewnie chciał, żeby dla niego pracowała, Może gdyby nie walczyła, zmusiłby ją do złamania osłon Hogwartu...

Przybycie kolejnego listonosz przerywa rozważania Harryego. To kolejny ogromny orzeł, tym razem albinos z listem.

Dla ciała Jednorożca
Krwi Bazyliszka
Chłopca, Który Przeżył

Nadchodzi czas wojny, zrób, o co prosi się matka. Nie załamuj się, choćby ci się wydawało, że to już koniec. Czarny Lord nie wie wszystkiego o Czarnej Magii i nigdy nie zrozumie prawdziwej mocy Umysłu. Bezskutecznie szukał Świątyni Seth ale jest ktoś, kto ją odnalazł i złoży ofiarę.

Nadchodzi czas prawdy. Wiem, że będzie ci ciężko ale zawsze ci pomożemy. Nie odrzucaj nas. To nie nasza wina, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. Popełniliśmy błędy, ale próbujemy dalej.

Nadchodzi czas przemiany. Nie bój się. Przyjdziemy z pomocą. Wkrótce się spotkamy. Pamiętaj, że zawsze będę twoją przyjaciółką.

Nemezis Redeye


Nemezis Wróżbitka… Więc ona żyje? Powtórzyła słowa tamtej przepowiedni – „Ciało Jednorożca, Krew Bazyliszka”. A więc Voldemort miał rację? Mama Harryego używała pseudonimu „Jednorożec” ale czemu Bazyliszek? Czy chodziło po prostu o mowę węży? Albo... Nie. Lily pisała, że bardzo kochała Jamesa. Gdyby Harry był synem tego pechowego Aurora, to by o tym napisała, prawda? Dziwne. Cały ten list to jedna wielka zagadka. Świątynia Seth? Moc Umysłu? Przemiana? Jaka przemiana? Popełniliśmy błędy, ale próbujemy dalej. Kto? Redeye i Snape? To możliwe…

Snape też czyta listy o tej porze…

Profesorze Snape

Jestem bardzo wdzięczny za pańskie eliksiry i wiadomości o spotkaniach. Bardzo mi to pomaga. Chciałbym panu podziękować za uprzejmość.

Harry Potter

PS. Niech pan uważa na siebie.


Snape leciutko się uśmiecha – nie spodziewał się podziękowania ze strony Pottera. Cóż, ale przecież to syn Lily.

„Syn Jamesa” – syczy zły głos w jego głowie – „ James Potter, Frank Longbottom, Alastor Moody, Mary Wood… Zapomniałeś? Nie pamiętasz już o nich? Potter był tak zazdrosny, że on i jego koleś Frank przesłuchiwali się przy pomocy Veritaserum. Podejrzewali, że jesteś kochankiem Lily, pamiętasz? Zapomniałeś, jakimi przekleństwami cię obrzucili, kiedy powtarzałeś „nie”? Myśleli, że jakoś oszukujesz. Zapomniałeś o twojej niekontrolowanej transformacji w zwierzę, która ich mało nie zabiła?”

“Dla Franka byłoby lepiej” – mówi Snape głośno – „Im szybciej umrzesz, tym lepiej.”

“O kim mówisz?” – przerywa mu kobiecy głos.

„O mojej przeszłości, Tanatos.”

„Przeszłość czasem ciężko znieść, prawda?” Ptak patrzy na niego swoimi oczami, podobnymi do onyksów.

„Prawda. Co u chłopaka?”

„Miał wielkiego siniaka na twarzy. Jest blady i chudy, Severusie. Wygląda na to, że nie wypuszczają go z domu.” Pięści Snapea zaciskają się gwałtownie. Tanatos zastanawia się, który mebel tym razem nie przeżyje, ale dziś mają szczęście, tylko stół zarabia głębokie ślady po pazurach. Głośny, ogłuszający wrzask rozwścieczonego Alfy wstrząsa murami zamku. Wszystkie zwierzęta na dwie mile naokoło obudziły się i uciekają jak szalone. Guerra, Sleipnir Snapea, potrząsa swoim wielkim łbem i uderza kopytami o kamienną podłogę.

„Przepraszam” – mówi cicho Snape. Wszystkie jego zwierzaki nie spanikowały, oczywiście – są przyzwyczajone do jego zachowania i wiedzą, że im nie zrobi żadnej krzywdy. Snape siada i zaczyna czytać kolejny list. Czytał go już z tysiąc razy ale wciąż nie może uwierzyć. List, napisany po hiszpańsku, został parę dni temu dostarczony przez papugę.

Severusie Serpensie,

Moja daleka krewna, Joanne McKinnon miała córkę. Carmen Esperanza ma teraz 17 lat i jest genialną Inwokerką. Ostatnio nawiązała z kimś kontakt. Według niej był to czarnowłosy i czarnooki biały mężczyzna. Torturował go czarnoksiężnik o szkarłatnych ślepiach – chyba znasz drania. To by oznaczało, że sama nawiązała połączenie przez cały Atlantyk a to się zdarza tylko w przypadku bliskich przyjaciół bądź krewnych. Znałam kiedyś ojca i syna, którzy byli dobrymi Inwokerami i pasowaliby do jej opisu. Co więcej, Carmen Esperanza potrafi bardzo cicho się poruszać i włóczy się po dżungli w nocy, goniąc za zwierzętami. Jej zmysły bardzo się wyostrzyły – to niesamowite.
Jeśli wciąż się nie domyślasz o co mi chodzi: po odśpiewaniu Pieśni Nadziei transformowała się w Sleipnira. Wiesz, co to oznacza, jak sądzę. Myślę, że umiesz też liczyć i pamiętasz co porabiałeś około 18 lat temu.
Nawet jeśli jesteś cholernym tchórzem i łotrem i nie odważysz się powiedzieć Carmen prawdy powinieneś przyjechać i pomóc jej z jej nowymi zdolnościami. Już jej powiedziałam, co się z nią dzieje, ale nie mogę jej nauczyć, jak ma z tym żyć.

Guapeza



Snape trochę przegina z tymi imionami:

Tanatos był greckim bogiem śmierci.
Guerra znaczy “wojna”.

Dla kompletnych ciemniaków językowych: „Redeye” czyli „Czerwonooka”

Następny rozdział > >